Przez Komisję Majątkową państwo straci setki milionów? Możliwa seria pozwów

Skarb Państwa może stracić setki milionów złotych przez działalność Komisji Majątkowej, jeśli potwierdzą się zarzuty oszustwa i korumpowania urzędników wobec Marka P. i jego współpracowników. Do sądów trafią wtedy pozwy o odszkodowania od miast, które decyzją komisji musiały oddać Kościołowi ziemie w zamian za mienie zabrane w czasach PRL.
- Jest szereg podstaw prawnych, na podstawie których można dochodzić, choćby częściowego, naprawienia szkody i odzyskania majątku - podpowiada na antenie TOK FM dr Paweł Borecki, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. - Na przykłada jeśli sprawca czyli Kościół uzyskał (nawet pośrednio) korzyść z przestępstwa, to sąd może orzec przepadek tej korzyści - mówi Borecki. Inna możliwość dochodzenia przez miasta odszkodowań od Skarbu Państwa pojawi się, gdy TK uzna za niekonstytucyjną ustawę z 1989, na podstawie której działa Komisja Majątkowa.

Gminy mogą swoich roszczeń dochodzić także na drodze procesu cywilnego i skarżyć o odszkodowania bezpośrednio instytucje kościelne. Kraków już zapowiedział, że za nieruchomości przekazane cystersom i Bazylice Mariackiej chce ponad 30 mln złotych. Kilka razy więcej może zażądać Warszawa za ziemie w Białołęce przekazane poznańskim elżbietankom. A to jeszcze nie koniec.

"Dochodzenie odszkodowań od kościelnych osób prawnych jest bardzo realne"

- Wydaje się, że duchowni powierzali sprawy z pełną świadomością, że nie wszystko dzieje się legalnie - ocenia mec. Paweł Borecki. - Uważam, że dochodzenie odszkodowań od kościelnych osób prawnych jest bardzo realne, bo de facto uzyskały korzyść pochodzącą z przestępstwa - podsumowuje prawnik.

Czy tak jest rzeczywiście? O tym zdecydują sądy, wcześniej sprawę zbadają prokuratorzy: w Gliwicach tę z Świerklańca (po której zarzuty usłyszał Marek P.), a w Warszawie - majątku z Białołęki przekazanego elżbietankom. W sprawie Białołęki siedem osób usłyszało zarzuty już w czerwcu. Wśród nich są członkowie składu orzekającego komisji majątkowej i rzeczoznawcy. - Chodzi o poświadczenie nieprawdy w dokumentach, na podstawie których elżbietankom przekazano mienie - przypomina prokurator Monika Lewandowska. Teraz śledczy czekają na ponowną wycenę gruntów w Białołęce przez biegłych. - Niewykluczone, że postawimy kolejne zarzuty, także innym osobom - przyznaje prokurator Lewandowska, ale nie chce zdradzać szczegółów śledztwa. Wiele nie mówią także prokuratorzy na Śląsku i CBA, bo w sprawę zamieszanych jest wiele osób, wśród nich urzędnicy, duchowni i prawnicy.

Wszystko przez ustawę. "Trybunał od kilku lat nie potrafi rozpatrzyć sprawy"

Czy Komisja może rozpatrzyć sprawy zwrotu mienia Kościołowi jeszcze raz? - Trzeba by rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie - zastanawia się Krzysztof Wąsowski, współprzewodniczący Komisji Majątkowej z ramienia Episkopatu. I przypomina, że w myśl przepisów, decyzje Komisji są nieodwołalne. - Jeśli myśli ktoś o wznowieniu postępowania w myśl kodeksu postępowania administracyjnego, to nie jest to możliwe, bo wyłączył taką możliwość ustawodawca - dodaje Wąsowski.

Komisja Majątkowa działa na podstawie art. 62 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła katolickiego oraz zarządzenia szefa Urzędu Rady Ministrów lutego 1990 r. - Najlepiej było by zmienić tę ustawę. Problem polega na tym, że Komisja tak na prawdę kończy już pracę - zauważa w rozmowie z reporterem TOK FM Ryszard Kalisz, poseł SLD. - To nie kwestia ustawy, a porozumienia miedzy państwem a Kościołem - ripostuje marszałek Grzegorz Schetyna z PO. - Służby takie jak CBA powinny się przyjrzeć temu wszystkiemu - zachęca polityk SLD.

Właśnie lewica zabiega o to, by ustawa na podstawie, której od blisko 20 lat działa Komisja Majątkowa, zajął się Trybunał Konstytucyjny. Póki co - bezskutecznie. - Największe nadużycia dotyczą Komisji Majątkowej. Jeśli Trybunał Konstytucyjny od kilku lat nie potrafi rozpatrzyć sprawy, która już laikowi rysuje się jako jednoznaczna, to zakrawa na legitymizowanie bezprawia - kwituje Borecki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM