"Bielecki jest kandydatem PiS, chociaż ucieka od tego, jak może". Gronkiewicz-Waltz w TOK FM

Według kandydata PiS na prezydenta Warszawy Czesława Bieleckiego, Hanna Gronkiewicz-Waltz dobrze administruje Warszawą, ale nie jest prawdziwym gospodarzem miasta. - Bielecki jest kandydatem PiS, chociaż ucieka od tego, jak może. Gdyby tak nie było, miałby swój własny komitet, a nie ma takowego - odpowiadała mu w Poranku Radia TOK FM Gronkiewicz-Waltz. - Jest kandydatem PiS, a chce w sprytny sposób z tego wybrnąć, bo wie, że rządy PiS w Warszawie to okres marazmu i pewnej nieudolności.


- Tutaj nie potrzeba wiedzy architektonicznej, trzeba umieć nawiązać kontakt z ludźmi, zorientować się czego oni oczekują i do tego wszystko dostosowywać - mówiła ubiegająca się o reelekcję prezydent Warszawy. - Najważniejsi są ludzie w każdym mieście, a architektura jest po to, żeby ludziom żyło się wygodniej i estetyczniej.



- Zgodzi się pani na debatę z Bieleckim? - pytał Grzegorz Kozak. - Nie mam z tym problemu, miałam debaty z Kazimierzem Marcinkiewiczem u szczytu jego popularności, z Markiem Borowskim - odpowiadała Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Nie mam żadnego problemu z debatą, pod warunkiem, że to nie będzie monolog. Nie chciałabym być paprotką i ozdobą dla Czesława Bieleckiego, który będzie monologował, a ja tworzyła tło. Sztaby ustalą warunki. To nie jest moja pierwsza debata - mówiła prezydent Warszawy w Poranku TOK FM.

Od domku dla hipopotama po metro

- Jeśli chodzi o mnie, to mam duże doświadczenia: przez dziewięć lat byłam prezesem NBP i zarządzałam dziesięciotysięczną instytucją, kiedy byłam w Londynie miałam pod sobą ponad tysiąc pracowników sześćdziesięciu narodowości, więc można sobie wyobrazić jakie to było zróżnicowanie, zarządzanie od Uralu po Warszawę - przekonywała Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Tak naprawdę Warszawa jest dużą korporacją. Trzeba myśleć o zoo, żeby był domek dla hipopotama i małpiarnia - mówiła prezydent Warszawy. - To prezydent Warszawy musi się tym zajmować? - dziwił się Grzegorz Kozak. - Oczywiście, jeżeli jest program inwestycyjny, to te 16 mln zł trzeba było skądś wziąć na domek dla hipopotama - odpowiadała Gronkiewicz-Waltz.



- Z drugiej strony jest ciężka infrastruktura, metro, węzły komunikacyjne. Wszystko po to, żebyśmy się w końcu odkorkowali - tłumaczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Oczywiście póki mamy środki z Unii Europejskiej, musimy się budować. Można nawet powiedzieć, że trochę za dużo tych budów zaczęliśmy, ale pamiętajmy, że do 2013 r. musimy zdążyć wydać pieniądze z UE i koniec - podkreślała prezydent Warszawy.

"Zdaliśmy egzamin z dobrego zarządzania miastem"

- Takie przykłady miast jak Gdańsk czy Wrocław pokazują, że tam, gdzie jest powyżej jednej kadencji, tam jest dużo bardziej skuteczne zarządzanie - przekonywała Gronkiewicz-Waltz. - Myśmy już jako cała ekipa zdali egzamin z dobrego zarządzania miastem - dodała.

Pojawiają się głosy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna wziąć urlop na czas kampanii wyborczej. - Nigdy nie było tak, żeby ci, którzy walczą o reelekcję brali urlopy. Skonsultowałam się ze specjalistami i powiedzieli, że to jest przywilej reelekcji - odpowiadała prezydent Warszawy. - Są też nieprzyjemne strony reelekcji: jest się jedynym kandydatem rozliczanym z tego co zrobił - dodała. I przekonywała: - Taką czystą kampanię będę prowadziła w weekendy i po godzinach, ale tak naprawdę kampanię prowadzę od czterech lat, bo miałam plan na dwie kadencje. Można więc powiedzieć, że od czterech lat jestem w stanie permanentnej kampanii - mówiła Gronkiewicz-Waltz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM