"Jestem w PiS, bo szefem jest Jarosław Kaczyński. Do kogoś trzeba mieć zaufanie"

- Jestem w PiS, ponieważ jego szefem jest Jarosław Kaczyński. Do kogoś trzeba mieć zaufanie. Ja tutaj zaufałam i moje zaufanie się sprawdza - mówiła w TOK FM Olga Johann, wiceprzewodnicząca Rady Warszawy z ramienia PiS. - Bez Jarosława Kaczyńskiego to już nie będzie ta sama partia. Nie można szefowi, który stworzył tę instytucję powiedzieć, że ja to zrobię lepiej. Jak ktoś tak uważa, to w takim razie niech spróbuje stworzyć własną partię - dodała.
Jan Wróbel spytał swojego gościa w Poranku TOK FM, co myśli o pogłoskach, jakoby Jarosław Kaczyński miał ustąpić po ewentualnej przegranej w wyborach samorządowych ze stanowiska szefa Prawa i Sprawiedliwości. - Po pierwsze w to nie wierzę, po drugie trzymam kciuki, żeby tak się nie stało. To Jarosław Kaczyński tę partię stworzył i wie, po co to zrobił - odpowiedziała wiceprzewodnicząca Rady m.st. Warszawy Olga Johann, członek PiS. - Jeżeli prezes zdecydowałby się na odejście, to znaczyłoby, że przestał istnieć PiS. Bo to już nie byłaby ta sama partia, po prostu. Bo koncepcje tych, którzy chcieliby zająć jego miejsce są inne - dodała.

- Jestem w PiS, ponieważ jego szefem jest Jarosław Kaczyński. Do kogoś trzeba mieć zaufanie. Ja tutaj zaufałam i moje zaufanie się sprawdza - kontynuowała. A co z ewentualną zmianą przywództwa w partii? - Albo się ufa szefowi, albo się odchodzi. Inaczej to nie ma sensu. Zmiana przywództwa? Nie można szefowi, który stworzył tę instytucję powiedzieć, że "ja to zrobię lepiej". Jak ktoś tak uważa, to w takim razie niech spróbuje stworzyć własną partię - oceniła radna PiS.



"Ludzie boją się przyznać, że są z PiS-u"

- Myślę, że dużo się przyczyniło do wyniku, jaki będziemy mieli w wyborach samorządowych - mówiła Johann. - Przede wszystkim agresja, także dotykająca mnie osobiście. Już sama w odpowiedzi na tę agresję przedstawiam się, że jestem "idiotką w moherowym berecie". Do tego dochodzi to, co wydarzyło się w Łodzi. To wszystko powoduje, że ludzie zaczynają się bać. Zresztą już od dawna boją się. Towarzysko boją się przyznawać, że są z PiS-u. Ja też się spotkałam z tym wchodząc do towarzystwa, które średnio znam. Niechętne reakcje są dla mnie dziwne, bo sama jestem osobą szalenie tolerancyjną i wydaje mi się, że trzeba szanować cudze poglądy. Nie powinno być lekceważenia przeciwnika, powinien być szacunek - mówiła radna PiS.

- A gdyby zmieniło się przywództwo i szefową partii została Joanna Kluzik-Rostkowska? - dopytywał Jan Wróbel. - Gdyby realizować koncepcje pani Joanny, to PiS by się rozmył. Każda partia przed wyborami powinna być bardziej wyrazista, żeby ludzie wiedzieli co jest grane. Żeby wiedzieli, co chcą wybrać. Jeżeli zaczniemy się rozmywać, to w tym momencie człowiek, który nie jest zaangażowany w politykę może sobie powiedzieć: "a co za różnica? Ci frajerzy to samo mówią, co drudzy frajerzy. To właściwie po co ja mam kogoś wybierać, skoro wszyscy są podobni".

"Zawsze wszyscy twierdzili, że PiS jest agresywny. PiS jest taki, jaki jest"

- Zawsze wszyscy twierdzili, że PiS jest agresywny - stwierdziła Johann. - Ja myślę, że to była przesada. PiS jest taki, jaki jest. Jaki był. Z przerwą na wybory, kiedy pani Kluzik-Rostkowska miała koncepcję, żeby wyłagodzić wizerunek partii. Dla mnie to było trochę dziwne, ponieważ poza tym, że szef partii był człowiekiem bardzo cierpiącym, nie było nikogo w Polsce tak cierpiącego, to robienie z niego łagodnego baranka, który w ogóle zapomina o tym, że czołówka jego partii zginęła, że jego rodzina zginęła, dla mnie jest po prostu nieludzkie. Każdy jest normalnym człowiekiem i jak cierpi, to mówi i w tym momencie jest prawdziwy. W momencie kiedy udaje, że w ogóle nic się nie stało, to dla mnie jest to fałszem, a ja cenię sobie szczerość - podkreśliła członkini PiS-u.



Jej zdaniem szczerość pokampanijna dużo kosztuje PiS. - Ale myślę, że jest to bardziej wiarygodne. Ja wolę człowieka, któremu wiem, o co chodzi, niż człowieka, który jest miły, układny i zagłaskuje wszystko. Możliwe, że płacimy jakąś cenę, ale myślę, że warto ją płacić z powodu wiarygodności. Ludzie różnie to oceniają. Jedni mówią: "po co? Po co się awanturujecie? Tutaj trzeba spokojnie, łagodnie". No, chyba nie zawsze - podsumowała Olga Johann.



Jeżeli prezes odejdzie, PiS przestanie istnieć - radna Johann ma rację?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM