Marzena Wróbel w TOK FM: "34-letni agent Tomek na emeryturze? Takie prawo"

- Czy uważa pani za rzecz normalną, że agent Tomek ma 34 lata i już pobiera emeryturę? - zapytała Marzenę Wróbel w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. - Takie jest prawo i jeśli ma uprawnienia emerytalne, to trudno, żebym ja komentowała te uprawnienia nabyte zgodnie z prawem - odpowiedziała posłanka PiS. Dodała, że jej zdaniem dyskusja na temat uprawnień emerytalnych powinna odbywać się w Sejmie.
- Jak się pani agent Tomek podoba? - zaczęła Dominika Wielowieyska. - Nie będę dokonywała ocen osoby - odpowiadała Marzena Wróbel z Prawa i Sprawiedliwości. - Agent Tomek wykonywał swoje zadania i starał się to robić najlepiej, jak umiał. Trudno tutaj robić komuś zarzuty za to, że wykonywał swoją pracę - dodała.

Odniosła się też do działań podejmowanych przez agenta. - Nie wiem, czy nie było przesłanek, żeby podjął akcję, każdy z nas przecież widział, jak posłanka Sawicka się zachowywała i były to w 100 proc. zachowania naganne. - A dlaczego wobec posłanek PiS nie prowadzono takich działań? - dopytywała Wielowieyska. - My po prostu nie prowadzimy takich rozmów - stwierdziła Wróbel. A dlaczego prowokacje były prowadzone wobec posłów opozycji? - Myślę, że to nie jest przypadek, ale też nie było takiego nastawienia, żeby działania prowadzić wobec posła określonej opcji.



Drugim tematem poruszonym w rozmowie była kwestia pracy komisji śledczej ds. badania nacisków. Prowadząca Poranek TOK FM zapytała, czym właściwie zajmuje się komisja. - Chodzi o tezę, której początek dali twórcy komisji i dali temu wyraz w nazwie komisji, czyli tezie, że za czasów Prawa i Sprawiedliwości miało dochodzić do nieprawidłowości w działaniu państwa i do niezgodnych z prawem nacisków - tłumaczyła Wróbel. - Ja dwa lata pracuję w tej komisji i takich niezgodnych z prawem działań nie widzę. Także ta komisja jest po prostu narzędziem walki politycznej z PiS - dodała.

- Poseł Węgrzyn przy włączonych mikrofonach obraził panią i odniósł się do pani stroju. Później koleżanki w Sejmie włożyły ubrania w podobnej kolorystyce, co pani podczas obrad komisji - przypomniała Wielowieyska. - Jestem wdzięczna koleżankom za solidarność. Uznały, że poseł Węgrzyn przekroczył wszelkie możliwe granice. To, jak się zachował, to była forma poniżenia mnie.

- Ale nie założyłyśmy czerwonych garsonek, kiedy Lech Kaczyński nazwał dziennikarkę małpą w czerwonym. Zabrakło wtedy tej solidarności - mówiła prowadząca Poranek. - Ale Lech Kaczyński od razu za to przeprosił, a poseł Węgrzyn nie przeprosił i stwierdził, że tego nie zrobi. Więc proszę nie porównywać tych sytuacji. Poseł Węgrzyn uporczywie mnie obraża i to nie była pierwsza jego wypowiedź tego typu - odpowiedziała Wróbel.

DOSTĘP PREMIUM