Socjalistyczne koncerny zamiast General Motors - co zmieniono w wywiadzie

Wywiad z liderami "Solidarności" został częściowo zmieniony. W porównaniu do nagrań nie uwzględniono w nim kilku odpowiedzi: "Zróbcie nowe wybory", a inne zmieniono: zamiast General Motors czytelnik mógł przeczytać o "socjalistycznych koncernach".
"Polityka" nie opublikowała wszystkich wypowiedzi związkowców, z którymi rozmawiała w październiku 1980 roku, a część z nich została przeredagowana. Być może zrobiła to cenzura. Może w grę wchodziła autocenzura samych dziennikarzy lub po prostu zwykła redakcja tekstu.

Najciekawszym przypadkiem ingerencji jest zmieniona wypowiedź Andrzeja Gwiazdy nt. reform w zarządzaniu przedsiębiorstwami. Zastanawia się on, czy nie można do socjalistycznej rzeczywistości przeszczepić wzorców z Zachodu. - Nie wiem, czy można się tutaj wzorować na General Electric i General Motors, które mają miliony właścicieli w postaci akcjonariuszy. De facto właściciele są zbiorowi we wszystkich tamtejszych dużych przedsiębiorstwach - tłumaczył.

"Polityka" zaś napisała: "Czy nie lepsza byłaby sprawna administracja, która reprezentuje właścicieli? Coś na kształt socjalistycznego koncernu, którego pracownicy są akcjonariuszami". Być może też opisano tak jego słowa, gdyż przeciętny Polak miał wówczas bardzo małą wiedzę nt. gospodarki rynkowej.

"Nieludzko" wykreślono

Jeden z dziennikarzy "Polityki" tłumaczył, że być może władza boi się dopuścić związkowców do środków masowego przekazu, gdyż obawia się tego, co mogą powiedzieć. Po prostu im nie ufa. - Co to znaczy nieufność do nas? Ostatecznie dla kogo są media? Dla społeczeństwa! Skoro my mamy 80 proc. społeczeństwa za sobą, to nie dopuszczanie nas jest nieludzkie - odpowiedziała Alina Pienkowska.

"Polityka" zaś tak zrelacjonowała jej słowa: "Kto może się do nas odnosić nieufnie? Stoimy na gruncie naszego ustroju, naszych praw i mamy 7 milionów członków. Do kogo należą środki przekazu, jeśli nie do społeczeństwa?"

Dziennikarz odpowiedział, że rząd twierdzi, że ma 99 proc. poparcie. Na to jeden z liderów "Solidarności" krzyczy: "Niech zrobią nowe wybory, my wystąpimy ze swoją listą i zobaczymy" Oczywiście ten fragment nie pojawił się w wywiadzie. Podobnie jak jego słowa, że skoro rząd nie ufa społeczeństwu (czyli "Solidarności") tzn., że jego władza jest bezprawna.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM