"Musimy naenergetyzować dziecko, by zmienić kod genetyczny". Uzdrowicielka Larysa

Twierdzi, że uzdrowiła dziewczynkę z wodogłowiem i ze stwardnieniem rozsianym. Sprawiła, że innemu dziecku zaczęła odrastać ręka . Wyleczyła też pana Ksawerego, który miał ?pękniętą czaszkę, uszkodzony pień mózgu i dziury w płucach" dziś jest już zdrowy. Wrocławska bioenergoterapeutka Larysa G. za uzdrowienie bierze od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Płatne z góry...
- Pani Laryso, pani podobno pomaga chorym...

- No tak, a co jest?

- Nowotwór.

- (...) Guz nowotworowy jak dostanie krzemem po łbie, to od razu zacznie się rozpadać. Niech pani sobie zapisze: przywra kocia. Kiedy jemy surową, niedosmażoną rybę... to taki robal wstrętny, on też może spowodować nowotwory. A raka piersi to często wywołuje chlamydia. I na pewno musi być jakieś zło, jakieś robactwo, że pani tak się stało. A dzieci pani ma? Jak ma, to musimy je tak naenergetyzować, żeby zmienić im kod genetyczny. Tak, żeby nigdy nie dostały nowotworu

- To kod genetyczny można zmienić?

- Można, można. Jak jest się silnym bioenergoterapeutą, to wszystko można - odpowiada uzdrowicielka.



Egzorcyzmy nad zdjęciami

Pan Michał trzy lata temu usłyszał, że w jego przypadku medycyna jest bezradna. Gdy brakowało mu już sił i stracił nadzieję, usłyszał o pani Larysie . - Na pierwszym spotkaniu powiedziała, że na mojej rodzinie ciąży klątwa. I, że mam przysłać dwa zdjęcia na jasnym tle, bo ona odprawiać będzie egzorcyzmy. A musi ich odprawić około trzystu- wspomina pan Michał.

- To kiedy mam do pani przyjechać na wizytę ? - dopytuję.

- Ale to niepotrzebne - wtrąca Larysa - bo raka najskuteczniej leczę na odległość. Wystarczy mi zdjęcie. A do mnie przyjdzie pani na wiosnę, gdy będzie już pani zdrowa

- To ja na wiosnę będę zdrowa?

- Wszystko zależy od pani - kwituje.

Bioenergoterapeutka twierdzi, że może odprawiać egzorcyzmy. - Te egzorcyzmy są dla wszystkich wiernych. W imię Boga Ojca można się modlić. A jak ja się modlę, to się dzieje - zapewnia Larysa G.

Katarzyna Weiler-Boratyn z Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach tłumaczy, że egzorcyzmów nie może odprawiać osoba świecka. - Nawet nie każdy ksiądz. Jedynie ten, wskazany przez biskupa. Nikt inny - mówi psycholożka.

300 egzorcyzmów, 3 lata, 16 tysięcy

Nad panem Michałem Larysa G. miała odprawić 300 egzorcyzmów. - To miało kosztować 16 tysięcy złotych. Do tego dwa razy w miesiącu wizyta w gabinecie. Każda po 300 złotych. I tak przez trzy lata, bo tyle miała trwać kuracja - wylicza chory.

- To ile ja mam przesłać tych pieniędzy? - pytam.

- Trzy tysiące. Może trzy dwieście, może trzy trzysta, zobaczę, jak wyśle mi pani zdjęcie. Ale nie więcej, bo więcej za nowotwory nie biorę. Inne choroby są droższe, niektóre nawet 12 tysięcy kosztują

- I to teraz mam zapłacić, z góry? Czy można na raty?

Z góry, z góry. Koniecznie - odpowiada.

Jest bardzo zdecydowana. Mówi, że nie zacznie rytuałów bez przelewu. - Jak człowiek zaczyna mówić, że za dużo, że tyle nie ma, to Larysa krzyczy: nie chcesz być zdrowy? Chcę dla ciebie dobrze, chcę żebyś wyzdrowiał - wspomina pan Michał.

I tu - zdaniem specjalistów - każdy kto trafia w ręce takiego uzdrowiciela, powinien się poważnie zastanowić. - Bo nawet jeśli dzieją się jakieś uzdrowienia i ktoś w nie wierzy, to na pewno one nie kosztują kilkunastu tysięcy. Zazwyczaj jest to oszustwo - tłumaczy Agnieszka Lisiecka Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach.

Jak sekta

- A pani jest lekarzem?

- Jestem medykiem, farmaceutą. Skończyłam Akademię Medyczną we Lwowie. Ja nie jestem jakąś babką z lasu. Jestem charyzmatycznym uzdrowicielem, który modląc się uzdrawia ludzi. Nie jestem jakimś trzydniowym szamanem ze szkółki niedzielnej.

Zdaniem Agnieszki Lisieckiej Larysa G. stosuje metody podobne do tych, które spotkać można w sektach. - Osacza, sprawia, że pacjent czuje się wyjątkowy, poświęca mu czas i uwagę. Ale - z drugiej strony - wzbudza niepokój i lęk, mówiąc: nie wolno ci o tym z nikim rozmawiać, bo wszystko przestanie działać.

Stosuje skuteczne metody psychomanipulacji. - Jest stanowcza, używa fachowych terminów medycznych - wylicza Katarzyna Weiler-Boratyn. - I bierze dużo pieniędzy. A to paradoksalnie ją uwiarygadnia. Bo chory, który słyszy, że za swoje zdrowie ma tyle zapłacić, jeszcze bardziej jej wierzy i przestaje myśleć racjonalnie - dodaje.

Tonący brzytwy się chwyta

Chory, który się podda takiej manipulacji automatycznie, sprawia, że pod wpływem charyzmatycznej osobowości, jest cała jego rodzina. - Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. Bo przecież nie można przekreślić wszystkich metod niekonwencjonalnych. Na stłuczone kolano przykładamy kapustę, zimą pijemy herbatę malinową, przy przeziębieniu - chleb z czosnkiem, stawiamy bańki. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Po prostu bądźmy uważni i rozsądni - mówi Beata Jarosz, doradca rodzinny.

Niestety, nadzieja, którą chorym dają uzdrowiciele, często sprawia, że ci, przestają myśleć racjonalnie. - To dla nich ostatnia deska ratunku. Chcą być pocieszani w sposób łatwy i przyjemny - tłumaczy Jakub Mędrek, psychiatra. - A lekarz często mówi trudne słowa: że trzeba zmienić dietę, że leczenie będzie długie i bolesne, albo - w ostatecznych sytuacjach - że medycyna jest bezradna. Ale to nie oznacza, że trzeba chwytać się przysłowiowych brzytew, bo one mogą pokaleczyć - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM