Wolne w Trzech Króli? To jego inicjatywa. Kropiwnicki: Rozpiera mnie duma

- Rozpiera mnie duma - tak swoje starania o przywrócenie święta Trzech Króli dniem wolnym kwituje Jerzy Kropiwnicki - były poseł, minister i prezydent Łodzi.
Jak czuje się pan z myślą, że miliony Polaków przede wszystkim panu zawdzięczają kolejny dzień wolny?

Satysfakcja jest ogromna, a jeżeli wierzyć badaniom opinii publicznej to 2/3 Polaków popierało starania mające na celu ponowne zaznaczenie tego dnia w kalendarzach na czerwono. Bardzo się z tego cieszę.

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl przywrócenia tego święta jako dnia wolnego?

Ostatnio znajomy powiedział mi, że pierwszy raz usłyszał ode mnie o święcie Trzech Króli na konferencji na temat konkordatu, to był rok 1995 albo 1996. Miałem powiedzieć wtedy, że bardzo cieszę się z przywrócenia świąt skreślonych z kalendarza przez komunistów, ale brakuje mi wśród nich właśnie święta Trzech Króli i do tematu trzeba będzie wrócić.

Minęło 15 lat. Co się działo w tym czasie?

Zacząłem rozmawiać z moimi kolegami, przyjaciółmi, także z tymi z którymi łączyła mnie jakaś przynależność do organizacji społecznych i za każdym razem odpowiedź była taka sama - no warto byłoby to zrobić ale jak? Kiedy zostałem prezydentem Łodzi postanowiłem przypomnieć to święto i jego tradycje. Między innymi w ten sposób, że z prezydentami Pabianic i Zgierza, 6 stycznia składaliśmy w żłobku przy Archikatedrze Łódzkiej złoto, kadzidło i mirre. Z mirrą było trochę problemów, ale okazało się, że w Jerozolimie wiedzą co to jest i w sklepiku przy Bazylice Grobu Chrystusa można ją kupić.

Kiedy pojawił się pomysł zbierania podpisów pod inicjatywą obywatelską?

To wyszło przy okazji innej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej i pomyślałem sobie wtedy, że może to jest właściwa metoda. Próbowałem przekonać do niej prezydentów innych miast na spotkaniu miast papieskich w Episkopacie przy opłatku. Znowu jednak byli za, ale nie bardzo wiedzieli jak działać. Postanowiłem więc nie oglądać się na innych i wspólnie z przyjaciółmi zaczęliśmy zastanawiać się jak te wymagane sto tysięcy podpisów uda się zebrać. Za największy problem uważaliśmy nie to czy Polacy będą chcieli tego święta, ale właśnie czy znajdziemy ludzi, którzy zechcą zbierać te podpisy w całym kraju. Znaleźliśmy ludzi i postanowiliśmy, że zbierzemy nie sto ale trzysta tysięcy podpisów. Trzech króli, trzysta tysięcy podpisów. Zebraliśmy ich w sumie ponad siedemset tysięcy.

I zaczęła się batalia w Sejmie...

Troszkę byłem zaskoczony oporem posłów PO i to zaskoczony dwojako. Po pierwsze wielu z nich znałem jeszcze z czasów AWS-u i wiedziałem o ich przywiązaniu do tradycji chrześcijańsko-katolickiej. Wielu z nich uciekło w trakcie głosowania bo nie byli w stanie głosować przeciw. Druga rzecz jaka mnie zaskoczyło to to, że zarówno PO jak i PSL są zarejestrowane w Brukseli jako partie chrześcijańsko-demokratyczne. Wydawało mi się więc, że sytuacja w której większość w sejmie stanowi taka koalicja przegłosuje taki wniosek galopem. No niestety projekt przepadł po pierwszym czytaniu.

To jednak nie zniechęciło pana.

Obawiałem się, że to przede wszystkim zniechęci ludzi, którzy zbierali te podpisy. Z całej Polski zaczęły napływać do mnie listy, że trzeba kontynuować te starania. Po półtora roku byliśmy w Sejmie z ponad milionem zebranych podpisów. Zabraliśmy też ze sobą analizy pokazujące, że znaczna większość Polaków chce tego święta. Jednak klubowa dyscyplina po raz kolejny wzięła górę. Jak zwykle popierał nas cały klub Prawa i Sprawiedliwości i prawie wszyscy posłowie niezależni, jednak cała reszta była przeciw i wniosek po raz kolejny przepadł. Wszyscy zaangażowani w tę akcje byli gotowi do odwetu i zebrania tym razem ponad dwóch milionów podpisów. Ja jednak uspokajałem, że być może tym razem nie będzie to potrzebne bo dostałem przeciek od znajomych z PO, że była straszna awantura przed głosowaniem i nakładaniem dyscypliny klubowej. Podobno kierownictwo klubu i partii pod wpływem tych awantur zobowiązało się, że wrócą do tego tematu tylko już bez Kropiwnickiego. Mi nie zależało na tym czy to będzie ze mną czy beze mnie, chodziło przede wszystkim żeby Trzech Króli było dniem wolnym. Za niedługi czas te zobowiązania potwierdził bardzo wysoki urzędnik państwowy, bardziej reprezentatywnego trudniej sobie w tej kwestii wyobrazić, który powiedział mi nawet o terminie w którym można by zająć się sprawą znowu.

Podejrzewam, że był to premier Tusk

Wolno panu podejrzewać. W każdym razie z przyjemnością przyjąłem wiadomość o wznowieniu prac nad tematem i to w terminie zbliżonym do tego który obiecywano. No i przeszło. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bardzo mi na tym zależało i cieszę się.

Ta forma, w jakiej ostatecznie znowelizowano kodeks pracy podoba się panu?

W moim projekcie nie było mowy o odbieraniu możliwości odbierania dni wolnych wypadających w weekendy.

W trakcie tej walki o Trzech Króli pojawiały się głosy ekonomistów, że kolejny dzień wolny od pracy to strata dla gospodarki. Pan też jest ekonomistą.

Jestem wykładowcą akademickim i zastanawiam się kto tamtym ekspertom wydał dyplomy. Analizy, jakie przedstawiają nie spełniają warunków przejścia przez pierwszy semestr. Jak można wpadać na pomysł, że te tak zwane straty liczy się dzieląc dochód narodowy przez liczbę dni roboczych w roku. Przecież to śmieszne. To zupełnie tak, jakby przyjąć, że w tym dniu w którym idziemy do pracy wyłączamy się jak roboty i nie funkcjonujemy. Wystarczy tylko spojrzeć co dzieje się przed dniami świątecznymi. Gołym okiem widać, że kupujemy wtedy więcej, na zapas. Na dodatek w dzień wolny od pracy częściej przemieszczamy się, chodzimy do kina, restauracji, korzystamy z innych usług. To jest wszystko coś co ktoś wyprodukował a my kupujemy.

Jak pan spędzi to pierwsze wolne od wielu lat święto Trzech Króli?

To będzie dosyć aktywny dzień. Na rano mam zaproszenie na mszę w katedrze, potem muszę zdążyć na uroczystości w Łodzi, a w międzyczasie chciałem wziąć udział w dwóch przemarszach, jednym w Warszawie, drugim w Łodzi.

Jak życzyłby sobie pan żeby ten dzień spędzali Polacy?

Chciałbym żebyśmy spróbowali przywrócić takie stare tradycje związane z tym świętem. Może z roku na rok po domach zaczną chodzić kolędnicy, ludzie spojrzą w stare księgi kucharskie i przypomną sobie, jakie dania są związane z tym świętem, ludzie zaczną rozbierać swoje choinki po kolacji. U mnie w domu robiło się to zawsze. Mam też nadzieję, że wrócą też te wszystkie kolędy i pastorałki, które są związane tylko z tym dniem, a z których pozostało tylko "Mędrcy świata monarchowie, gdzie śpiesznie dążycie". Reszta jakby zatarła się w naszej pamięci, czas żeby je też przywrócić.

Czy słusznie Święto Trzech Króli znów jest dniem wolnym od pracy?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (220)
Wolne w Trzech Króli? To jego inicjatywa. Kropiwnicki: Rozpiera mnie duma
Zaloguj się
  • ziutekhau45

    Oceniono 16 razy -16

    Dopóki żyją ludzie tacy jak Kropiwnicki to może ta Polska nie upadnie.

  • mustafa_0

    Oceniono 17 razy -15

    Nie przepadałem za Kropiwnickim ale tu chylę czoła - kawał dobrej roboty - w tradycji polskich rodzin nieco może starszego pokolenia to święto miało dużą rangę, będzie więc impuls, by do dobrych tradycji wracać.

  • daabo

    Oceniono 11 razy -11

    Chociaz z Tym Panem nie sympatyzuję to gratuluję wytrwałości . Zyczę zdrowia.

  • telimena30

    Oceniono 10 razy -8

    natomiast inną sprawą jest dzień wolny 2 kwietnia ku czci Wielkiego Papieża Jana Pawła II i oczywiście 10 kwietnia ku czci Wielkiego Polaka Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, no ale tego ryży oszust nie zrobi, bo jest umoczony

  • kamcha84

    Oceniono 10 razy -6

    ja powiem tak...dobrze, że przywrocono, ale nie takim kosztem jakim to zostało zrobione!!! w sensie braku oddawania dni jak wolne wypada w sobote:/ to jest juz chamstwo!!!

  • telimena30

    Oceniono 8 razy -6

    Święto ok. tylko wylano dziecko z kąpielą, ale tuskowa hołota wie jak ludzi ograbiać, i dlatego dano jeden dzień a zlikwidowano kilka, ot komuszo liberalna POlityka ryżego donka

  • nesto13

    Oceniono 5 razy -5

    kto ma wolne ten ma:) ja jutro pracuję od 12 do 24, no ale kit. Ale do kościoła pójdę:D

  • mc.kaczor

    Oceniono 5 razy -3

    Ogólnie proszę państwa Pan Kropiwnicki jest jednak dość wybitną postacią. Więc ten kto go obraża sam pokazuje swój cudny intelekt. Co do święta trzech króli to wątpie zeby 2/3 polaków było za tym świętem. Prezydentem Łodzi udanym też nie był choć ma pare swoich zasług. Zaś ekonomistą jest dobrym i patrzy ponad podziałam (w koncu współpracuje z Belką którego sam sciągnął na doktoranckie studia) Więc nie ma co obrażać. Pomysł sam w sobie jest głupi bo nastepny weekend mamy 5 dni po tygodniowym wolnym z drugiej zaś strony to dzień w którym TRZEBA być w kościele wg katolicyzmu i 90% społeczeństwa powinno się udać. A no że 90% się deklaruje a nie jest to inna sprawa. W Łodzi w święta frekwencja wyniosła 37% :D NO! brawo narodzie katolicki :P

  • axxxil1

    Oceniono 5 razy -3

    Kropiwnicki pójdzie prosto do nieba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX