Wasz prezydent, nasz premier... w Libanie

Nowym premierem Libanu został sunnita popierany przez radykalny Hezbollah - organizację szyicką. Jak to możliwe? Wyjaśniał w programie OFF Czarek Jarosław Kociszewski - ekspert ds. Bliskiego Wschodu.
Cezary Łasiczka: Obecna sytuacja w Libanie jest o tyle trudna, że paradoksalnie premiera - sunnitę popiera organizacja szyicka, czyli Hezbollah...

- Taki jest podział władzy w Libanie: szefem sztabu generalnego i prezydentem jest chrześcijanin, na czele parlamentu stoi szyita, a premierem powinien zostać sunnita. Ale Nadżib Mikati stoi na czele partii, która ma tylko dwóch przedstawicieli w parlamencie, a prawdziwą siłą popierającą go jest Hezbollah, czyli radykalne ugrupowanie szyickie, uważane za organizację proirańską.

... I terrorystyczną.

- Ale tylko z naszego punktu widzenia. Liban jest chyba najbardziej zagmatwanym fragmentem Bliskiego Wschodu. Hezbollah popiera ludność szyicka, która jest największą grupą w tym kraju. Organizacja ta ma również bardzo rozwinięte zaplecze socjalne, rozbudowywane za pieniądze irańskie, a także najlepiej wyszkolone i wyposażone siły zbrojne w Libanie. Bardzo wytrwale od jakiegoś czasu dążyła do przejęcia władzy. Udało się jej obalić prozachodni rząd sunnicki Saada Haririego.

Na 128 posłów w parlamencie 68 poparło nowego premiera. Niektórzy komentatorzy obawiają się, że premier popierany przez Hezbollah może oznaczać izolację Libanu.

- Liban nie może znaleźć się w próżni. Zachód nie może sobie pozwolić na jego izolację, ponieważ utrwali wtedy władzę Hezbollahu. Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozlewu krwi. W tej chwili dochodzi do zamieszek, sunnici są bardzo niezadowoleni, a chrześcijanie zbroją się od jakiegoś czasu. Ale wydaje się, że nikt nie jest w stanie mierzyć się z Hezbollahem militarnie. Pomimo swoje siły Hezbollah nie będzie miał jednak pełni władzy. Niewątpliwie się wzmocni, uzyska kontrolę nad libańską armią, będącą drugą co do wielkości formacją zbrojną kraju. To zagraża przede wszystkim bezpieczeństwu Izraela.

Czy Hezbollahowi lub Iranowi zależy na zaognieniu konfliktu z Izraelem?

- W tej chwili nie i oby to nie nastąpiło. Groźba wojny na Bliskim Wschodzie została oddalona dzięki bardzo skutecznemu izraelsko-amerykańskiemu atakowi hakerskiemu na irańskie instalacje nuklearne. Przypuszcza się, że nie wcześniej niż za 4 lata Iran będzie w stanie zbudować broń nuklearną. To czas, w którym z jednej strony można nakładać sankcje, z drugiej - wykorzystać go na rozmowy dyplomatyczne, aby rozładować tę beczkę prochu.

Jak może rozwinąć się sytuacja w Libanie w najbliższych dniach i tygodniach? Czego można spodziewać się po nowym premierze?

- Nie wydaje mi się, aby obecnie komukolwiek zależało na wywołaniu konfliktu zbrojnego pomiędzy Libanem a Izraelem. Oczywiście sunnici i chrześcijanie, którzy nie popierają Hezbollahu są przerażeni. Pytanie co zrobi Hezbollah ze zdobytą władzą, czy będzie starał się wprowadzić autorytarne rządy, które spowodują sprzeciw i doprowadzą do rozlewu krwi. Czekamy na to, co zrobi Hezbollah. Ale czekamy też na to, co zrobi Saad Hariri, teraz już były premier, wzywający do zachowania spokoju. Oczekujemy też reakcji Zachodu, który nie może popełnić błędu ze Strefy Gazy, gdzie próbowano izolować Hamas. Wskutek tych działań Hamas się wzmocnił, uzyskał poparcie w Iranie i przejął władze.

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (1)
Wasz prezydent, nasz premier... w Libanie
Zaloguj się
  • jur56

    0

    Czego zachód /głównie USA/ nie dotknie się na Bliskim Wschodzie to zepsuje .

    Chciano zrobić porządek przez przykład Iraku i po 6 latach okupacji doprowadzono do

    wzrostu pozycji Iranu w regionie .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX