"Pan wie, że tu u nas szukali złota?"

- Proceder "kopania złota'; w miejscach zagłady Żydów był powszechny - mówi dr Robert Kuwałek, historyk, przez kilka lat kierownik Muzeum Miejsca Pamięci w Bełżcu na Lubelszczyźnie. Dziś pracuje w muzeum na Majdanku.
Anna Gmiterek-Zabłocka: Panie doktorze, jesteśmy przed premierą nowej książki Tomasza Grossa - książki, która budzi duże kontrowersje i dyskusje. Pan jest autorem wydanej niedawno publikacji "Obóz zagłady w Bełżcu". I u Pana też pojawia się temat grabieży miejsc, w których ginęli ludzie.

Robert Kuwałek: Ten temat musiał się pojawić. Bo on był powszechny. Chodzi o rozgrabianie takich miejsc, jak Auschwitz Birkenau czy Majdanek, ale też grzebanie w masowych grobach na miejscach egzekucji. To był proceder powszechny i on był opisywany. Np. były procesy w Lublinie w 45 roku tych szabrowników, którzy rozgrabiali teren byłego obozu na Majdanku. To nie jest temat, który my odkrywamy dzisiaj. Ja rozmawiałem z ludźmi w Bełżcu, gdy zbierałem materiały do swojej książki, i tam na każdym kroku pojawiał się temat kopania na terenie byłego obozu zagłady.



AGZ: Panie doktorze, z czego to Pana zdaniem wynikało?

R. Kuwałek: Myślę, że z ludzkiej natury, po prostu. Dzisiaj, przy okazji debaty w kontekście książki Grossa, podnoszona jest kwestia demoralizacji wojennej, biedy. Czy rzeczywiście wszystko da się usprawiedliwić biedą? Myślę, że tutaj jest po pierwsze demoralizacja. A po drugie społeczne przyzwolenie. Bo tak naprawdę nikt nie protestował. W Bełżcu próbowano ścigać szabrowników, ale to nie dawało żadnego efektu.

AGZ: Pan tworząc książkę rozmawiał z ludźmi. Co mówili?

R. Kuwałek: Ja oczywiście pytałem o historię obozu, jak reagowali na pewne zjawiska, które miały miejsce. Ale za każdym razem pojawiała się kwestia kopania. Przychodziło się do kogoś i zaczynało się "a Pan wie, że tu kopali po wojnie?". I słyszałem "no tak, bo sąsiad kopał, ale ja to nie". Szedłem do sąsiadów, a tam mówili "ja nie kopałem, ale ten sąsiad, u którego Pan wcześniej był, to kopał".

AGZ: Co opowiadali mieszkańcy Bełżca o tych poszukiwaniach?

R. Kuwałek: Ludzie mówili wprost: szło się szukać złota. I rzeczywiście to złoto znajdowali. My mamy nawet w muzeum na Majdanku na to dowód. Był u nas pan, który przyjechał targany wyrzutami sumienia. Nie on kopał, ale ktoś z rodziny. Przyjechał specjalnie ze Szczecina z pierścionkiem. Skąd się wzięły te wyrzuty sumienia? On to miał jako pamiątkę rodzinną. Zaczęła mu się śnić dziewczyna, Żydówka, która kazała mu zwrócić ten pierścionek. I on dlatego przyjechał. My teraz ten pierścionek mamy, łącznie z tym jego opisem, jak to się wszystko stało.

AGZ: Panie doktorze, o obozie zagłady w Bełżcu wie niewielu z nas. Proszę przybliżyć jego historię.

R. Kuwałek: Obóz obszarowo był bardzo mały, miał 7,5 hektara. Zamordowano tu ponad 400 tysięcy ludzi w bardzo krótkim czasie, zaledwie około siedmiu miesięcy. Majdanek czy Auschwitz określamy jako "fabryka śmierci". A Bełżec to była prymitywna taśma do mordowania ludzi. Coś potwornego. Przyjeżdżały transporty, z rampy pędzono ludzi do rozbieralni, a potem do komór gazowych. Wszystko to trwało zaledwie dwie godziny.

AGZ: Czy ludzie, z którymi Pan rozmawiał, opowiadający o grabieżach na terenie po byłym obozie, dziś próbują to jakoś usprawiedliwiać?

R. Kuwałek: Na pewno wśród ludzi nie ma powszechnego tłumaczenia, że to było z biedy. Mówią, że szli, bo szli i kopali. Rozmawiałem z pewnym mężczyzną, który z tym tematem zetknął się dopiero po wojnie, w szkole. I opowiadał mi o swoich gimnazjalnych latach w Tomaszowie Lubelskim (Bełżec leży pod Tomaszowem). Nie krył, że jego koledzy handlowali śmierdzącymi dolarami, wykopanymi na terenie obozu. On opowiadał mi o tym w kontekście powszechnego procederu.

AGZ: Z czego wynika Pana zdaniem fakt, że w tej chwili o tym jest tak głośno? Czy do tej pory temat kopania był tematem tabu?

R. Kuwałek: W pewnym sensie był. Choć my jako historycy zawsze o tym mówiliśmy. Mamy prace, w których o tym się pisało. Tylko nikt tego nie nagłaśniał. Dla mnie nie ma tłumaczenia, że historycy polscy piszą nudno. To nieprawda. Te prace są bardzo dobre. Tylko nie ma takiej siły przebicia.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM