Rodziny: Nie chcemy "smoleńskich rachunków?

Dotarliśmy do kilkudziesięciu rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Zapytaliśmy o plany dotyczące rocznicy katastrofy. Niewielka cześć z nich deklaruje chęć wzięcia udziału w pielgrzymce do Smoleńska 10 kwietnia. Zdecydowana większość chce ten dzień spędzić prywatnie przy grobach swoich bliskich.
Chęć wyjazdu deklaruje między innymi matka Mariusza Handzlika, ojciec Justyny Moniuszko, syn Macieja Płażyńskiego - Jakub, Paweł Deresz, Marek Karpiniuk oraz rodzina księdza Andrzeja Kwaśnika, kapelana Federacji Rodzin Katyńskich.

Nie wybieram się do Smoleńska, ale jeżeli odbędą się uroczystości państwowe to moja rodzina weźmie w nich udział - mówi Sebastian Putra, syn wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry. Zaznacza jednak, że nie weźmie udziału w ewentualnych uroczystościach polsko-rosyjskich. - Ja na to nie przystaję. Rosja nas oszukała przy wyjaśnianiu katastrofy i także dlatego do Smoleńska nie chce jechać wiele rodzin. Poza tym Smoleńsk to takie miejsce gdzie ta tragedia wraca, cały ogrom tego koszmaru staje przed oczami.

Syn Krzysztofa Putry dodaje, że wspólne uroczystości państwowe trudno będzie zorganizować.- Kancelaria Prezydenta pewnie będzie chciała urządzić je na Powązkach, ludzie będą chcieli być pod Pałacem Prezydenckim. Będzie awantura i jedna wielka gierka polityczna - dodaje Putra.

"Chcemy być tylko z rodziną"

Do Smoleńska na pewno pojedzie ktoś z rodziny Andrzeja Sariusza-Skąpskiego. Nie będzie to jednak jego córka Izabela. - W ogóle nie będę uczestniczyć w żadnych oficjalnych uroczystościach - deklaruje. - Z mamą i siostrą będziemy w Krakowie, bo chcemy ten dzień spędzić tylko w gronie rodzinnym. Część rodzin rezygnuje z pielgrzymki do Smoleńska tylko dlatego, że była już na miejscu katastrofy w październiku ubiegłego roku.

Nowa propozycja: poranna msza na Okęciu

- Nie chcielibyśmy, żeby to były jakieś bizantyjskie obchody, przeloty i potem by nam publicznie wystawiano "rachunki smoleńskie" - mówi Beata Gosiewska, wdowa po pośle Przemysławie Gosiewskim. - Mamy już dosyć takiego szczucia społeczeństwa na nas, oczywiście przez rządzących, bo to oni robią bardzo ewidentnie - dodaje.

Dlatego duże uznanie zyskał pomysł, by 10 kwietnia rano na lotnisku wojskowym Okęcie odbyło się nabożeństwo ekumeniczne. Bez udziału polityków i mediów. - To miejsce symboliczne - mówi ojciec jednej z ofiar katastrofy z załogi samolotu. - Tam ostatni raz dotykali polskiej ziemi i tam wrócili. Tam ich witaliśmy, niestety w trumnach.

- Chciałabym, by żeby nie było tam żadnych czynników oficjalnych, przedstawicieli władz - dodaje Magdalena Merta, żona Tomasza Merty - podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - Chciałabym by była to msza rodzin - zaznacza.

Gorącą zwolenniczką takiego pomysłu jest Ewa Kochanowska, wdowa po Januszu Kochanowskim, Rzeczniku Praw Obywatelskich. - Staramy się wszystko tak zorganizować, by właśnie 10 kwietnia, w godzinę śmierci naszych bliskich, na płycie wojskowego lotniska Okęcie odbyło się spotkanie modlitewne dla rodzin. Ten pomysł bardzo przemawia do mojego serca, wyobraźni, uczuć... Wszystko tam jest - mówi.

- Wiem o takiej ewentualności - mówi Marta Potasińska, żona Dowódcy Sił Specjalnych. - Ale jeszcze nie podjęłam decyzji i myślę, że tak naprawdę podejmę ją w ostatniej chwili - dodaje.

Jak dla wszystkich rodzin ofiar, tak i dla niej będzie dla nie bardzo trudny dzień. - Dlatego przy wyborze będę się kierować tym, by ten rok zamknąć najbardziej prywatnie jak tylko się da, czyli z dala od mediów i polityki - mówi. A wyjazd do Smoleńska? - Zastanawiałam się nad tym. Jak dodaje jednak, dla niej to miejsce przeklęte. - Ja już tam byłam, zrobiłam te parę kroków za mojego męża i nie widzę potrzeby, żeby wracać tam po raz drugi.

List do rodzin ofiar

Dotarliśmy do listu Ewy Komorowskiej do rodzin ofiar katastrofy, który zawiera propozycje uroczystości rocznicowych "Chciałabym, żeby osoby, które pojadą do Smoleńska i wszyscy ci, którzy pozostaną w Polsce, mogli 10 kwietnia być ze sobą w kontakcie. Chciałabym, żeby możliwe było poczucie, że jesteśmy RAZEM, niezależnie od tego, jaką kto podjął decyzję w kwestii wyjazdu na miejsce tragedii. Myślę, że warto przynajmniej spróbować stworzyć kolejną szansę, aby tak się stało" - pisze wdowa po podsekretarzu stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Stanisławie Komorowskim.

"Oprócz nabożeństwa ekumenicznego i przemówień proponuję zorganizowanie koncertu, który zostałby wykonany w Polsce, ale byłby bezpośrednio transmitowany przez 'tele-most' na miejsce katastrofy, gdzie wysłuchałyby go przybyłe tam Rodziny. Podobny telebim mógłby być umieszczony w miejscu koncertu (Teatr Wielki Opera Narodowa) tak, aby Rodziny pozostające w Warszawie mogły widzieć swoich bliskich i członków innych Rodzin słuchających tej samej muzyki w Smoleńsku" - czytamy w liście.

- Nie dostałem takiego listu - mówi Franciszek Borowski. Syn Anny Marii Borowskiej, wiceprezes Gorzowskiej Rodziny Katyńskiej oraz ojciec Bartosza Borowskiego. Jego matka i syn zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu. Chcieli odwiedzić grób dziadka ppor. Franciszka Popławskiego. - O większości proponowanych uroczystości dowiaduję się z mediów, a tak chyba nie powinno być. Jak będę chciał jechać do Smoleńska to za swoje pieniądze, by nikt nie powiedział, że jadę na "krzywy ryj". I nie będę tego nagłaśniał - dodaje.

Zarówno msza na wojskowym lotnisku Okęcie, jak i pielgrzymka do Smoleńska są na razie jedynie propozycjami. Konkretów nadal brak.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM