"I tak Pani nagrywa....". "Polityka" ujawnia rozmowy z Dubienieckim [POSŁUCHAJ]

Marta Kaczyńska idzie z odsieczą Marcinowi Dubienieckiemu i atakuje "Politykę", ale ślepą amunicją - pisze Bianka Mikołajewska, autorka tekstu o Jacku M., współpracowniku zięcia Lecha Kaczyńskiego. Tygodnik - by udowodnić, że zarzuty Kaczyńskiej są bezpodstawne - publikuje fragmenty rozmowy Mikołajewskiej i Dubienieckiego.
- To polowanie na mnie - tak Marcin Dubieniecki komentował materiały dotyczące ułaskawienia swojego wspólnika Adama S. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. O współpracownikach Dubienieckiego media pisały ostatnio często. O czym konkretnie? M.in. o Jacku M., wspólniku Dubienieckiego, oskarżonym o udział w aferze (tygodnik "Polityka"); o współpracy z Tomaszem M. "Matuchą", skazanym za kierowanie grupą przestępczą ("Gazeta Wyborcza"), o wspólniku Adamie S., ułaskawionym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego ("Dziennik Bałtycki") oraz o spotkaniu Dubienieckiego z poszukiwanym Krzysztofem T. (''Super Express'').

Marta Kaczyńska broni męża

Jak przypomina "Polityka", w obronę Dubienieckiego wzięła jego żona, Marta Kaczyńska. "W zeszłotygodniowym wydaniu środowego tygodnika można było przeczytać, jak straszliwie niegrzecznie wypowiada się mój mąż. W tym miejscu pragnę wszystkim wyjaśnić, że rozmowa, którą cytowano, nie była wywiadem. Mąż nie miał świadomości, że jest nagrywany, nie było mu również dane autoryzować tego fragmentu tekstu. Publikacja przedmiotowej wypowiedzi została zatem dokonana wbrew przepisom obowiązującej ustawy Prawo prasowe" - napisała 25 lutego na swoim blogu.

"Choć nie wymieniła nazwy wiadomo, że chodzi o "Politykę", bo to jedyny tygodnik ukazujący się w środy i jedyny, który w tym czasie pisał o Dubienieckim" - komentuje Bianka Mikołajewska, dziennikarka "Polityki", autorka tekstu o Jacku M.

Nagrania rozmowy. "Mam to gdzieś"

"Polityka" odpiera zarzuty. Ujawnia fragmenty nagrań rozmowy Mikołajewskiej i Dubienieckiego. Po pierwsze nagrania obalają zarzut jakoby Dubieniecki nie wiedział, że jest nagrywany. W trakcie rozmowy mówi bowiem do dziennikarki: "Pani i tak to nagrywa, to sobie później odsłucha..."

Po drugie - jak pisze "Polityka" - " nie epatowaliśmy tym jak "straszliwie niegrzecznie" on się wypowiada, lecz cytowaliśmy dosłownie jego odpowiedzi. M.in. tę o "Słowiku":



- To co dziennikarze piszą, to co sobie mówią, to ja mam to gdzieś. Naprawdę. Niech pani zapamięta raz te słowa: ja mam to wszystko gdzieś. (...) To jest moja prywatna sprawa, czy ja będę startował czy nie, czy ja wykluczam czy nie wykluczam. Co ja będę robić, czy będę prowadził kancelarię z panem.... czy z panem gangsterem Słowikiem to jest moja prywatna sprawa - powiedział Dubieniecki w rozmowie z "Polityką".

"Może zostanie uniewinniony..."

Kolejny ciekawy fragment dotyczy działania sądów w Polsce oraz współpracownika Dubienieckiego Jacka M. Marcin Dubieniecki mówi, że M. może zostać uniewinniony, choć - jak podkreśla Mikołajewska - sam przyznał się do winy. Oto fragment rozmowy:



Bianka Mikołajewska: - Pan deklaruje, że nie wyklucza zaangażowania politycznego, że zamierza pan kontynuować misję swojego teścia, angażuje się w spółkę z osobą oskarżoną... to nie współgra z tym, co pan deklaruje publicznie... .

Marcin Dubieniecki: - Niech pani nie przesadza. To, jak polskie sądy działają i jak wymiar sprawiedliwości działa, to pani miała pewnie okazję nie raz się przekonać. To, że pan .... jest na ławie oskarżonych... (...) Może zostanie uniewinniony. Zostawmy osobę pana ..... Bogu ducha winnego człowieka

Bianka Mikołajewska: - Czy zostanie uniewinniony. Było by to bardzo dziwne po tym, jak przyznał się do przestępstwa...

Marcin Dubieniecki: - Proszę pani ja w to nie wnikam, jak ten proces będzie wyglądał i co się z panem Jackiem w tym procesie stanie (...)

Więcej fragmentów rozmowy na Polityka.pl >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM