Referendum ws. elektrowni? "Nie przy tym stanie wiedzy."

Donald Tusk nie wyklucza referendum sprawie programu jądrowego. To bardzo dobry powód do referendum - skomentował prof. Andrzej Rychard, socjolog PAN na antenie Radia TOK FM.
- Chociaż wystarczyłaby decyzja na poziomie parlamentu co do przyszłości programu jądrowego, bez akceptacji społecznej tego typu przedsięwzięcia nie mają sensu. Chociaż wszystko w środku mi mówi, że w Polsce akceptacja dla nowoczesnych i bezpiecznych instalacji atomowych jest bardzo duża - powiedział Donald Tusk podczas konferencji w Zachodniopomorskiem.

- Jeżeli nie przy okazji tego typu, to przy jakiej? - zaaprobował pomysł referendum prof. Andrzej Rychard. - Ale absolutnie to referendum nie może być przeprowadzone w takim stanie wiedzy społecznej i emocji społecznych, jakie są teraz. Wtedy jego rezultaty będą nasycone stereotypami, a w dużo mniejszym stopniu wiedzą. Referendum musiałoby być poprzedzone jakąś poważna debatą, w której wyłożone będą rozmaite stanowiska.

- W referendum nie powinno być też pytania, gdzie ta elektrownia ma stanąć - dodał prof. Rychard. - To jest rzecz do rozstrzygnięcia pomiędzy ciałami lokalnymi a ekspertami. Pytanie powinno być dobrze przygotowane, żeby było nie sugerujące, obiektywne i jednocześnie wystarczająco ogólne i precyzyjne.

Referendum wyrazem bezradności?

Anna Laszuk przytoczyła zdanie Marka Safjana, prawnika zajmującego się konfliktami lokalnymi, że konflikty nie powinny być rozstrzygane na poziomie referendum, bo to oznacza, że strony nie są w stanie się dogadać.

Gość Komentarzy Radia TOK FM dr Agnieszka Rothert zaoponowała: - To nie jest konflikt na poziomie lokalnym. Tu chodzi o akceptację dla szerokich działań, bo chodzi o budowę całego programu elektrowni atomowych.

Wtórował jej prof. Rychard: - To nie jest wyraz bezradności. Referendum przeprowadza się, gdy dla jakiegoś rozwiązania potrzebna jest silna legitymizacja. Dobrze jest, budując elektrownie atomowe, wiedzieć, że rzeczywiście stoi za tym większościowe poparcie.

Według profesora Rycharda widoczna jest w Polsce ewolucja opinii publicznej. - Być może przechodzimy od konfliktów i napięć na tle tego, że nikt nie chce mieć u siebie elektrowni do sytuacji, gdy gminy będą chciały mieć u siebie elektrownię atomową.

Rząd zakłada, że pierwsza elektrownia atomowa powstanie w 2020 roku.

DOSTĘP PREMIUM