''Dlaczego tyle osób myśli, że kara śmierci jest w porządku??

- Kara śmierci musi obchodzić Polaków. Nie żyjemy na innej planecie. Nie możemy godzić się z tym, że tak wielu naszych współobywateli żałuje, że u nas nie wykonuje się kary śmierci - mówi w TOK FM Halina Bortnowska, przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Amnesty International właśnie ogłosiła raport o karze śmierci za 2010.
Raport Amnesty International: Tysiące tajnych egzekucji



- Jest to dzień szczególny dla przyjaciół Amnesty International - mówi Bortnowska. - Na szczęście w Europie mamy coraz mniej kar śmierci. Dwie egzekucje na Białorusi w 2010 roku ten piękny obraz zakłócają. Jednak coraz więcej osób na świecie rozumie zło, jakie niesie za sobą kara śmierci - dodaje. I zapewnia: Choć u nas nie wykonuje się tej kary, nie znaczy, że problem nas nie dotyczy.

''Nie możemy się z tym godzić''



- Polska nie jest na innej planecie. Uczestniczy w życiu Europy i życiu świata. USA to przecież nasz przyjaciel, a tam wykonuje się egzekucje. To nas musi obchodzić. Jeśli szczerze aprobujemy zakaz kary śmierci, to nie możemy jednocześnie godzić się z tym, że tak wielu naszych współobywateli żałuje, że jej nie ma. Ta kara na szczęście nie wróci. Żeby tak było musielibyśmy wypisać się z UE, a tego nikt o zdrowych zmysłach nie zrobi - dodaje.

Jak podkreśla, problem dużej aprobaty dla kary śmierci to teraz jeden z priorytetów dla organizacji pozarządowych walczących o jej zniesienie na całym świecie. - Amnesty International może dopiero teraz tak dotkliwie poczuła, że trzeba zająć się nie tylko tym, że ludzie w majestacie prawa zabijają ludzi, ale też tym, dlaczego tylu ludzi myśli, że to jest w porządku. Na pierwszy plan zaczyna wybijać się rozmowa o sprawiedliwości. A sprawiedliwość nie wymaga kary śmierci - mówi Bortnowska.

"Musi być więzienie, izolacja, ale nie śmierć"

Ale jak jest zbrodnia to czy powinna być kara? - pyta prowadzący audycję Grzegorz Chlasta. - Tak, ale kara, która jest naprawianiem. Powinno się prowadzić człowieka tak, by zrozumiał co uczynił. Człowiek powinien być zamknięty, by nie stanowił zagrożenia, ale jednocześnie mógł coś zrobić, by pomóc innym. Nawet, jeśli ktoś zrobił coś strasznego, to kara śmierci tego nie naprawi. A rzeczywista sprawiedliwość, która ludzi umacnia i pociesza, to sprawiedliwość w naprawianiu a nie w zemście. Sama się przekonuje jak często ludzie mają poczucie, że zemsta jest czymś prawomocnym. Jest dla nich niemal prawem człowieka - mówi Bortnowska.

Jak podkreśla, tak jesteśmy wychowywani. - U podłoża naszego wychowania bardzo często leży maksyma: za dobre nagradzać, a za złe karać. I ta kara nie jest pojmowana we właściwy sposób, jako kara naprawcza. Jest postrzegana na zasadzie ''oko za oko, ząb za ząb'' - ja mam znieść takie samo cierpienie jakie zadałam - mówi.

"Można inaczej uczyć o Bogu"

Czym te kary - kara naprawcza i ta wymagająca zemsty - się różnią? - Wszystkim. Po pierwsze tym, że zadanie komuś cierpienia nie ratuje tego, kto został skrzywdzony. Życie sprawcy nie wraca życia ofierze. Jest jedno morderstwo więcej. I jeszcze w tym wszystkim ktoś musi być katem, musi być niszczony przez tę straszliwą funkcję - mówi Bortnowska.

- Sprawiedliwość naprawcza to sprawiedliwość oparta na czymś, co dawniej nazywano zadośćuczynieniem. Dziś to pojęcie jest mało zrozumiałe. Lepiej zrozumiałe jest pojęcie naprawiania. Zbrodnia niszczy, psuje świat. Później trzeba go naprawiać - wykonać jakieś dobro, które może coś wyleczy. Na gruncie religijnym jest słownik, który to tłumaczy. Są tam pojęcia takie, jak pokuta czy właśnie zadośćuczynienie. Ale niestety, mając teksty religijne, które bardzo dużo mówią o naprawianiu, uczymy o Bogu, po którym mamy spodziewać się strasznej odpłaty. A można wychowywać religijnie, ale zgodnie z ewolucją, którą przeszedł monoteizm. Gdzie Bóg jest pokazywany jako ten, który chce ratować ludzi - dodaje.

Więźniom trzeba dać szansę

A czy pobyt w polskich więzieniach to kara naprawcza? - Nie. I może stanie się jeszcze mniej naprawcza. Powstały bowiem nowe utrudnienia, jeśli chodzi o podejmowanie przez więźniów pracy. Oni chcą pracować. Chcą przyczyniać się do utrzymania swoich rodzin i często, chcą coś dać rodzinom ofiar. Jednak powstała regulacja, która nakazuje, by więźniowie otrzymywali płacę minimalną. To za dużo dla pracodawców. Więźniowie przestają być dla nich atrakcyjni. Poza tym, ogromnym problemem jest przepełnienie więzień. To utrudnia lub nawet uniemożliwia wewnętrzną pracę więźnia nad sobą - uważa Bortnowska.

- A co pani mówi ludziom, którzy mówią: "są sami sobie winni. Źle zrobili"? - pyta Chlasta. - Mówię, że to prawda. Ale trzeba też pomyśleć, co będzie dalej. Większość więźniów wychodzi na wolność. Chodzi o to, żeby wyszli nie zniszczeni przez więzienie, ale przygotowani do lepszego, bardziej uczciwego życia. A często wychodzą niezdolni do normalnego życia.

DOSTĘP PREMIUM