Kwiatkowski: Nie chcemy wstydzić się za kiboli na Euro 2012

- W czerwcu 2012 roku oczy całego świata będą zwrócone na Polskę. Euro 2012 może stać się naszą wizytówką, a może będziemy musieli się wstydzić za bandytów na stadionach - powiedział w Radiu TOK FM minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.


Euro 2012 to trzecia pod względem zainteresowania, po olimpiadzie i Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, impreza sportowa na świecie.

- Nie chcemy się wstydzić za kiboli. Jestem przekonany, że to tylko katastroficzny scenariusz, jak w miniony weekend na Litwie, nie zrealizuje się podczas Euro 2012 - powiedział minister Kwiatkowski, odnosząc się do piątkowych zajść w Kownie. Przed tamtejszym stadionem przed meczem Polska-Litwa doszło do starć kiboli.

Czekają nas mecze bez publiczności?

Jan Wróbel: Nastraszył nas pan wczoraj, mówiąc, że "może trzeba wprowadzić na jakiś czas zakaz meczów z udziałem publiczności i będziemy oglądać mecze piłkarskie tylko w telewizji".



- Odniosłem się do sytuacji, gdy jeden z klubów ekstraklasy, organizację meczów oddaje w ręce bandytów i chuliganów stadionowych - odpowiedział Kwiatkowski. "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że w Lechu Poznań za organizowanie meczów w polskiej lidze odpowiadają bojówkarze zamieszani w handel narkotykami i napad z bronią.

- Nie do przyjęcia jest, żeby dbającymi o porządek na stadionie były osoby wcześniej skazane za robienie na nim burd. Albo kluby ekstraklasy i PZPN doprowadzą do pełnej przejrzystości i bezpieczeństwa na stadionach, albo niektóre z meczów będą się odbywać przy ograniczonej widowni - dodał minister.

Debandytyzacja polskiego środowiska kibiców?

- Bez względu na to, co myślą ludzie niechodzący na mecze, stadiony w Polsce są bezpieczne - zwrócił uwagę Jan Wróbel. - Rzadko dochodzi do bójek stadionowych. To przy meczach wyjazdowych kibice od noży i kastetów umawiają się w lasach na ustawki. Nie penetruje się tego dosyć szczupłego środowiska? - pytał.

- Trzeba jak najszybciej wprowadzić jednolitą kartę kibica - podał rozwiązanie Minister Kwiatkowski. - Na razie każdy kibic ma kartę swojego klubu, która umożliwia mu zakup biletów. Praktyka jest taka, że kibol z zakazem stadionowym może próbować kupić bilet na mecz wyjazdowy. Na szczęście dosyć często dane chuliganów trafiają na czas z ich macierzystego klubu do tego goszczącego. Ale ten bandyta stadionowy o tym nie wie. Jedzie na mecz, sądząc, że kupi na niego bilet. Dopiero na miejscu bezpośrednio przed meczem dowiaduje się, że go nie zobaczy. Wtedy najczęściej wybuchają zajścia i zamieszki - tłumaczył Kwiatkowski.

Ministerstwo sprawiedliwości przygotowało dwa rozwiązania w ramach tzw. spec-ustawy "Bezpieczne Euro 2012". Pierwsze to objęcie stadionowych chuliganów systemem dozoru elektronicznego . - Nie ma bardziej efektywnego systemu. W Polsce taka kara funkcjonuje od półtora roku. Obrączki elektroniczne stale nosi ponad tysiąc więźniów, którzy mogą przebywać w ten sposób w domu. Było tylko kilka prób naruszeń, za każdym razem kończyły się tak samo. Jeśli osoba skazana nie była w pobliżu nadajnika w swoim domu, podejmowano interwencję, a sąd zamieniał karę pozbawienia wolności odbywaną w domu z obrączką elektroniczna na ręce na karę za murami więzienia.

Minister zapowiedział też wprowadzenie tzw. rozpraw odmiejscowionych. - Sędzia siedzi w sądzie, ale na stadionie jest specjalne pomieszczenie, gdzie z wykorzystaniem łączy teleinformatycznych odbywa się rozprawa i można skazać takiego chuligana szybko, bezpiecznie, z zachowaniem wszelkich gwarancji procesowych - zapewnił minister Kwiatkowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM