Halbersztadt: Reprywatyzacja ważniejsza dla Polaków niż amerykańskich Żydów

- Ustawa reprywatyzacyjna ma rozwiązać sprawy polskich samorządów i obywateli, a tylko w niewielkim stopniu amerykańskich Żydów - powiedział w Poranku Radia TOK FM Jerzy Halbersztadt, dyrektor Muzeum Żydów Polskich.
Jacek Żakowski zapytał gościa o bojkot Polski, do którego wezwał radca generalny Światowego Kongresu Żydów. Organizacja odcięła się od urzędnika, ale przypomina, że będzie się upominać o postępy w ustawie reprywatyzacyjnej.

- Czy Rosensaft jest ekstremistą, czy wyraża pogląd diaspory? - pytał Halbersztadta redaktor "Polityki".

- To był głos w dyskusji. Rosensaft sformułował propozycję: skoro dotychczasowe próby doprowadzenia do jakiś rozwiązań w sprawie restytucji mienia nie odniosły skutku, to być może należy się odwołać do takich argumentów, jak bojkot - powiedział dyrektora MHŻP. Znam Rosensafta, rzeczywiście reprezentuje on twarde stanowisko wobec Polski, ale nie ma prawa wypowiadać się w imieniu Kongresu Żydów. Z resztą to jest prywatna organizacja i reprezentuje tylko część amerykańskich Żydów, choć jej nazwa brzmi gromko - dodał.

Czy podatnicy powinni płacić odszkodowania wnukom niegdyś wywłaszczonych?

- Problem o wiele bardziej dotyczy polskiej gospodarki niż mienia żydowskiego. To mi przypomina wiersz Piotra Matywieckiego o otwieraniu się Polski. Poeta napisał, że o czymkolwiek Polska rozmawia, zmienia temat - powiedział Jerzy Halbersztadt, który dziwi się, że wszyscy zajmują się reakcją amerykańskich Żydów, których roszczenia stanowią zaledwie kilkanaście procent wszystkich, o których ma mówić ustawa.

- Chodzi o problem w Polsce, o niepewność samorządów i obywateli związaną z nieuregulowaniem statusu prawnego ogromnej liczby nieruchomości. Miasta i gminy nie wiedzą, jak dysponować tymi dobrami, a mieszkający tam ludzie nie wiedzą, czyje one są i czy należy o nie dbać. Zwykle tego nie robią, więc to mienie niszczeje.

Według Jacka Żakowskiego w konflikcie ścierają się dwie racje. - Z jednej strony prawa majątkowe osób, które zostały wywłaszczone na skutek najpierw wojny, potem w czasach PRL. Z drugiej strony fakt, że miliony Polaków straciły wszystko w tym czasie, choćby wszyscy warszawiacy stracili swoje miasto. Kto za to powinien odpowiadać? Czy ci, którzy żyją dziś powinni płacić wnukom właścicieli, którzy kiedyś coś mieli? To nie są jasne moralnie sprawy - zastanawiał się redaktor "Polityki".

- Ale to nie jest kwestia moralności tylko ustrojowa - oponował Halbersztadt. To konsekwencja decyzji o stworzeniu gospodarki rynkowej w Polsce. Nierozwiązanie tych spraw hamuje procesy inwestycyjne. Narzekamy, że nasze miasta wyglądają okropnie, a to jest jeden z powodów.

Ustawa reprywatyzacyjna. "Wszyscy czekali spokojnie na to, jakie decyzje zapadną w Polsce"

Według dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich wiele roczników polskich dyplomatów i negocjatorów wykonało ogromną pracę dyplomatyczną, tłumacząc na świecie m.in. organizacjom żydowskim szczególną sytuacje Polski na tle innych krajów wschodnioeuropejskich i że trzeba to rozwiązać jakoś inaczej. Chodzi o skalę zniszczeń, zmiany granic i komplikujące wszystko regulacje prawne z czasów komunistycznych np. nacjonalizację gruntów warszawskich.

- Projekt ustawy, którą rząd teraz zarzucił, zawierał umiarkowane, wręcz minimalistyczne rozwiązania: najpierw mowa była o 15 proc., a ostatnio nawet o limicie kwotowym do 20 mln złotych za całą te własność, w dodatku rozłożonym na wiele lat. Czyli jeśli, powiedzmy, 20 proc. to mienie żydowskie, to wypłacone miało być za nie najwyżej 4 mld złotych - tłumaczył Halbersztadt. - To nie się spotkało z entuzjazmem, ale nie było też międzynarodowych debat na ten temat. Wszyscy czekali spokojnie na to, jakie decyzje w Polsce zapadną. Problem powstał dopiero, gdy rząd nagle ogłosił, że postanowienie nie trafi na drogę legislacyjną - zauważył dyrektor MHŻP.

Odszkodowania dla polskich Żydów? "Mało realne". Publicyści w TOK FM>>>

DOSTĘP PREMIUM