Ruch Autonomii Śląska - folklor czy zagrożenie? [DYSKUSJA PUBLICYSTÓW]

- RAŚ jest pewnym folklorem, marginesem - uważa Marcin Piasecki z ?Dziennika Gazety Prawnej?. - Był! Dzięki Kaczyńskiemu ma swoje pięć minut. Pewnie zaraz wejdzie do parlamentu - twierdzi z kolei publicysta Jan Wróbel. O Ruchu Autonomii Śląska i ostatnich wypowiedziach szefa PiS rozmawiali dziś publicyści - goście Radia TOK FM.
Powodem dyskusji były twierdzenia Jarosława Kaczyńskiego, który w "Raporcie o stanie Rzeczypospolitej" napisał o "zakamuflowanej opcji niemieckiej" Ślązaków i ostentacyjnej kaszubskości Donalda Tuska. Słowa te oburzyły wielu polityków z różnych stron sceny politycznej. Działacze PiS tłumaczyli potem, że Kaczyńskiemu nie chodziło o wszystkich Ślązaków lecz o działaczy Ruchu Autonomii Śląska.

Według Jana Wróbla prowadzącego program w TOK FM "niebezpieczny dla Polski" Ruch Autonomii Śląska cieszy się rosnącą popularnością. - Z zupełnie egoistycznych powodów chce wyszarpać więcej. "Nam akurat powodzi się lepiej, więc chcemy mieć lepiej". Czytałem dzisiaj w "Gazecie Wyborczej" bardzo pochwalny wobec Jerzego Gorzelika artykuł, tytuł to cytat z niego "Nic Polsce nie przyrzekałem" - mówił Wróbel. - Wystarczyło, żeby Kaczyński coś podpisał, a RAŚ przeżywa swoje pięć minut. Jeszcze dwie, trzy wypowiedzi pana Hofmana lub Brudzińskiego, a RAŚ wejdzie do polskiego parlamentu, bo są Polacy, którzy są gotowi na złość Kaczyńskiemu zadeklarować śląską narodowość - ciągnął.

- Troszeczkę zmanipulowałeś, bo ta sama "Gazeta" pisze, że Gorzelik bardzo solidarnie płaci podatki i jako urzędnik samorządowy musiał złożyć ślubowanie - zaprotestowała Renata Kim z "Wprost".

- Płacenie podatków wydaje mi się obowiązkiem, a nie deklaracją miłości do ojczyzny. Do ślubowania też został zmuszony. Jak zaczynałem studia w 1982 roku, to też składałem ślubowanie, którego treści wolałbym nie pamiętać. I nie byłem lojalny wobec Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, o czym tam stało - podśmiewał się Wróbel.

RAŚ jest pewnym folklorem, marginesem.

- Nie wydaje mi się, żeby wszyscy, których wkurzyły słowa prezesa Kaczyńskiego na temat Ślązaków, poczuli gwałtowny przypływ sympatii akurat do RAŚ. Po prostu solidaryzują się ze Ślązakami i ze świadomością, że można być jednocześnie i Ślązakiem i Polakiem - mówiła Renata Kim.

- RAŚ jest jednak pewnym folklorem, marginesem - powiedział publicysta Marcin Piasecki.

- Był. Był! - upierał się Jan Wróbel.

- Sam powiedziałeś przed chwilą, że RAŚ ma swoje pięć minut. To pięć minut zaraz się skończy - odparł Piasecki.

Andrzej Stankiewicz z "Newsweeka" przypomniał, że RAŚ był już krytykowany przez polityków innych opcji politycznych niż PiS: m.in. przez lidera SLD Grzegorza Napieralskiego i Jarosława Gowina z PO. - Cała ta dyskusja sprowadziła nas na manowce. Nie rozmawiamy o tym, czy są w Polsce ugrupowania separatystyczne i co z tym zrobić, tylko czy Ślązacy mogą czuć się Polakami. Czują się tym, kim się czują, po prostu - powiedział Stankiewicz. - Ale jeżeli sam Ruch godzi w spoistość konstytucyjną Polski, to jest podstawa, żeby go zdelegalizować - dodał.

"Jesteśmy lojalnymi obywatelami i nie mamy żadnych złych zamiarów"

Do Radia TOK FM zadzwonił Michał Kieś, działacz Ruchu Autonomii Śląska, który chciał "sprostować kilka pojęć". - Po pierwsze: autonomia. Nie jest ona odrywaniem czegokolwiek od państwa polskiego. Ma tylko przenieść wiele zadań z poziomu centralnego na poziom wspólnot samorządowych. Po drugie: narodowość śląska. Metodologia spisu powszechnego jasno określa, czym jest narodowość. Jest to subiektywne odczuwanie własnej tożsamości. Tak się ją rozumie współcześnie, to są dominujące obecnie w socjologii prądy.

- Jesteśmy lojalnymi obywatelami państwa polskiego i naprawdę nie mamy żadnych złych zamiarów - tłumaczył działacz RAŚ z Katowic, który w spisie zamierza zadeklarować narodowość śląską. - My chcemy, aby ten ładunek energii społecznej w końcu został wyzwolony. A tak się stanie dopiero, gdy rząd przestanie decydować czy boiska powstaną na tym osiedlu, czy na innym i o innych rzeczach, które nie powinny być rozstrzygane na tak wysokim szczeblu administracji.

Michał Kieś powiedział na antenie TOK FM, że RAŚ chce dojrzałej formy decentralizacji dla wszystkich regionów, nie tylko dla Śląska. - Ta debata opiera się na fałszywym rozumieniu podstawowych terminów. Rozmawiamy o Ślązakach jako zakamuflowanych Niemcach, o autonomii jako formie odrywania się. To jest śmieszne i żenujące. Nie rozmawiamy o istocie rzeczy, tylko o fobiach - podsumował.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM