Rosja częściowo winna? "Tusk nie powiedział nic nowego"

- Są dowody na to, że pewna część odpowiedzialności jest po stronie Rosjan. Premier nie powiedział w BBC nic nowego - tak wczorajszą wypowiedź Donalda Tuska dla brytyjskiej telewizji o katastrofie smoleńskiej skomentował Adam Balcer z Centrum Strategii Europejskiej "Demos- Europa".
Premier Donald Tusk w środowym wieczornym programie BBC 2 Newsnight przygotowanym we współpracy z TVN mówił, że Rosjanie są częściowo winni katastrofie polskiego prezydenckiego samolotu w Smoleńsku, ale się do tego nie przyznają.

- Nie mam wrażenia, żeby premier powiedział za granicą coś, czego nie mówił wcześniej w Polsce - powiedział Adam Balcer w Komentarzach Radia TOK FM i przypomniał o krytycznych uwagach premiera po publikacji pierwszego raportu MAK. - Premier już mówił, że część odpowiedzialności jest po stronie rosyjskiej, ale gros tej odpowiedzialność spada na nasze barki - dodał.

"Rosja ma poważny problem. Nie chce przyznać się do odpowiedzialności"

- Wydaje mi się jednak, że akcenty zostały przesunięte. Ta krytyka Rosji jest dużo mocniejsza - powiedziała Anna Laszuk, która sądzi, że Rosjanie błyskawicznie zauważą wypowiedź Tuska na forum międzynarodowym.

- Nasz punkt widzenia nie po raz pierwszy pojawił się na Zachodzie. Wszystkie poprzednie wypowiedzi polskich polityków na temat katastrofy w Smoleńsku są dobrze relacjonowane w prasie zachodniej, bo zainteresowanie relacjami polsko-rosyjskimi na Zachodzie wzrosło w ostatnich latach - zapewnił Balcer. - A strona rosyjska bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z naszego stanowiska i dawała też jasno do zrozumienia, że się z nim nie zgadza. Nie widzi żadnej swojej winy ani odpowiedzialności, nawet częściowej. Rosja ma poważny problem, żeby przyznać się do jakichkolwiek błędów. Nie z powodu jakiś mrocznych tajemnic, tylko dlatego, że jest to państwo autorytarne i uważa, że byłby to dowód słabości.

- Jakie to konkretnie błędy? - dopytywała Anna Laszuk.

- Przede wszystkim można mieć zastrzeżenia do przygotowania infrastruktury lotniska. Są konkretne dowody na to, że tak jak po naszej stronie były poważne błędy proceduralne, to po drugiej stronie też panował chaos i dochodziło da łamania regulaminu. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że znacznie większa odpowiedzialność jest po naszej stronie. I to, na szczęście, przyznajemy.

Polska - Rosja. Wet za wet?

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wytknął Polsce, że ta nie odpowiedziała na większość wniosków strony rosyjskiej o pomoc prawną w śledztwie w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem.

- Czy mamy prawo tak innych rozliczać, jeśli sami wykazujemy niedociągnięcia? - pytała Anna Laszuk.

- Mamy do czynienia z wzajemnym rozczarowaniem obu państw i ich organów ścigania. Polska strona też od dawna stawia różne zarzuty stronie rosyjskiej. Panuje przekonanie, że druga strona nie spełnia w 100 proc. swoich zobowiązań - powiedział Adam Balcer.

- Ale jaki jest powód, dla którego nie odpowiedzieliśmy na cztery wnioski. Mamy za mało prawników? - dopytywała Anna Laszuk.

- Nie wiem. Nie jestem ekspertem, ale nie wykluczam, że może chodzić o przekonanie po polskiej stronie, że to rodzaj reakcji na brak działań rosyjskich w odpowiedzi na jakieś nasze wnioski i prośby - domyślał się Balcer.

- Wet za wet?

- Możemy mieć do czynienia z jakąś wojenką podjazdową między prokuraturami albo komisjami - zgodził się gość Poranka. - My też mamy poważne zastrzeżenia do strony rosyjskiej - do dzisiaj nie przekazali nam samolotu, pozostaje też kluczowa kwestia czarnych skrzynek.

Wspólny raport końcowy? "Niemożliwe"

- Jakie znaczenie dla postępu śledztwa ma przekazanie nam wraku samolotu? Chyba bardziej symboliczne - powątpiewała Anna Laszuk.

- To nie tylko wniosek prezesa Kaczyńskiego, ale tez naszej prokuratury - zwrócił uwagę Balcer. - Prawdopodobnie mamy lepsze niż Rosjanie technologie i ekipy, które mogłyby zbadać wrak - dodał.

- Gdyby Rosja była krajem w jakimś stopniu demokratycznym, byłoby możliwe znalezienie porozumienia. Jednak Rosjanie są bardzo twardzi w tym swoim "Nie, nie popełniliśmy żadnych błędów". Strona polska wykonuje ten ważny gest wobec Rosji i podkreśla, że nie chodzi o to, żeby próbować zrzucić odpowiedzialność z naszej strony na rosyjską, ale żeby znaleźć kompromis i np. przedstawić wspólny raport końcowy ze śledztwa - mówił Balcer na antenie TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM