'Boję się niedzieli'. 'Rocznica grzana politycznie' [PUBLICYŚCI W TOK FM]

- Boję się tych obchodów, tego kolejnego aktu opresji, której jesteśmy poddawani od wielu miesięcy - powiedział Wiesław Władyka, komentator ?Polityki?. - Rychło do zakończenia żałoby nie dojdzie - przewidywał Tomasz Wołek. Publicyści zgodnie przyznali w Poranku Radia TOK FM, że obawiają się niedzieli - dnia obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej.
Jacek Żakowski pytał gości Poranka Radia TOK FM, czy podzielają jego odczucie, że silne emocje wokół katastrofy w Smoleńsku są wyłącznie w "klasie gadającej", podczas gdy wyciszyły się w społeczeństwie.

"Boję się niedzieli"

- Rocznica jest grzana politycznie - zgodził się z nim Wiesław Władyka. - Boję się tych obchodów, tego kolejnego aktu opresji, której jesteśmy poddawani od wielu miesięcy. Chciałbym przeskoczyć ten dzień i mam nadzieję, że po nim dojdzie już do wyciszenia żałoby - powiedział.

Na to nie liczy Tomasz Wołek. - Jarosław Kaczyński zapowiedział, że kiedy ta rocznicą przeminie, tzw. miesięcznice będą obchodzone nadal - przypomniał dziennikarz. - Oglądałem wczoraj film Ewy Ewart o katastrofie. To przejmujące studium bólu i cierpienia , bardzo wzniośle przeżywanego przez większość rodzin ofiar. Było coś w tym smutku poruszającego i pięknego. Ten sposób odczuwania rozmija się drastycznie z tą manipulacją iluś ludzi: m.in. tych, którzy pójdą na demonstrację na Krakowskie Przedmieście.

Naczelnemu "Wprost" również film Ewy Ewart bardzo się podobał. - Przyszła mi do głowy boleśnie banalna konstatacja, że w centrum tego, co się stało, są rodziny. Ostatnio miałem poczucie, że najgłębiej żałobę przeżywają funkcjonariusze PiS-u i redaktor Sakiewicz, a rodziny zostały zepchnięte na dalszy plan - powiedział Tomasz Lis. I dodał: - Ja się nie obawiam, jak Wiesław. Ja wiem, co będzie w niedzielę. Boję się, że tam nie będzie atmosfery wzajemnego zrozumienia, skupienia i wspólnoty, to będzie strefa "wyłączna": wyłączająca i potępiająca wszystko, co jest poza.

Tomasz Wołek zgodził się z nim: - 10 kwietnia będzie kolejnym przypadkiem bojkotu państwa. Jarosław Kaczyński i ludzie PiS-u ostentacyjnie nie wezmą udziału w obchodach państwowych, robią swoją manifestację. To jest partia antysystemowa - oceniał.

"Reaktywacja idei IV RP w świetle jupiterów"

- Na Smoleńsku już się dużo lodów politycznych nie ukręci. Może PiS zdoła utrzymać swój elektorat, ale go tym sposobem nie rozszerzy. Temu miał chyba służyć dokument - powiedział Jacek Żakowski, nawiązując do głośnego od czasu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o tożsamości śląskiej jako "zakamuflowanej opcji niemieckiej " raporcie "O stanie Rzeczypospolitej".

Wiesław Władyka, który przebrnął przez cały raport, ocenił go jako "samopotwierdzenie się PiS".

- Nastąpiła w świetle jupiterów reaktywacja idei i praktyki IV RP. To jest świadome zamknięcie się w swoim plemieniu. Ten raport ma dwie główne tezy: że najlepszym rządem od czasów Mieszka były rządy PiS, oraz że najgorszym rządem od czasów Mieszka są rządy Platformy Obywatelskiej. To jest nieprawdopodobny tekst, pełen uwielbienie dla samego siebie i swojej idei. Patos i duma ze swoich sukcesów kontrastuje z demonicznym obrazem Platformy, która jest jak dopust Boży.

"Pseudonaukowy bełkot toporem odcinający wszelką obcość"

Jacek Żakowski odparł: - Czy to jest takie dziwne w kontekście polskiej kultury politycznej? Coś się stało, że nie mamy do czynienia z polemiką polityczną, tylko ze wzajemnym wykluczaniem się. - Ten tekst, nazywając rzecz po imieniu, to pseudonaukowy bełkot pełen insynuacji, podszyty nieustającymi podejrzeniami i toporem odcinający wszelką obcość - skrytykował raport Tomasz Wołek. - "Naród", który jest centralną figurą retoryczną, to są wyłącznie "nasi" ludzie - ci, którzy zgadzają się z PiS. Wszyscy inni są poza obręb tego narodu wykluczeni. To jest dokument pisany wyłącznie dla "swoich". Narodem godnym miana polskości jest tylko "nasz" naród. Państwo nie istnieje. - mówił dziennikarz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM