PiS jest antysystemowe i bezkarnie obraża władzę. "Za dużo już powiedziano"

- Za dużo już powiedziano - powiedział prof. PAN Radosław Markowski w TOK FM. - Padają takie słowa, jak "zdrajca" wobec premiera, czy "sprzedawczyk" wobec prezydenta i nic się nie dzieje. Zastanawiam się, jak wielkie spustoszenie to czyni w młodym pokoleniu. Żyjemy w kraju, w którym otoczenie lidera partii opozycyjnej bezkarnie obraża władzę - stwierdził komentator. - PiS to partia antysystemowa - dodaje Adam Szostkiewicz z "Polityki".
Janina Paradowska w Poranku TOK FM poruszyła temat oszczerstw wobec najwyższych urzędników państwowych, m.in. prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz premiera Donalda Tuska podczas demonstracji z 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Na jednym z transparentów przed Pałacem Prezydenckim pojawił się napis "1940-2010. Ludobójstwo. Donald=Bronek". Literę l w imieniu premiera zamieniono na swastykę, zaś literę r w imieniu prezydenta ktoś wystylizował na sierp i młot. Także zdaniem policji mogło dojść do znieważenia przedstawicieli państwa. Jeden z funkcjonariuszy zauważył pod Pałacem transparent z napisem: "Zdrajcy stanu: Komorowski, Tusk, Klich, Sikorski, Miller, Arabski pod sąd".

- Wszyscy jesteśmy bezsilni wobec nawet najbardziej oszczerczych słów o "zdradzie narodowej" - zauważyła Paradowska.

"Takie słowa sieją spustoszenie w umysłach młodego pokolenia"

- Za dużo już powiedziano - powiedział prof. PAN Radosław Markowski. - Padają takie słowa, jak "zdrajca" wobec premiera, czy "sprzedawczyk" wobec prezydenta i nic się nie dzieje. Zastanawiam się, jak wielkie spustoszenie to czyni w młodym pokoleniu. Żyjemy w kraju, w którym otoczenie lidera partii opozycyjnej bezkarnie obraża władzę. Tu nie chodzi o zarzuty, że ktoś jest "nieukiem", czy że jest leniwy, bo takie zarzuty można czynić. Ale na słowo "zdrajca" powinna reagować prokuratura. A ona nic nie robi - stwierdził.

Niepokoi się też Adam Szostkiewicz z "Polityki". - PiS jest partią antysystemową, powinniśmy się zastanowić, co z tym zrobić. Co prawda antysystemowych partii w polityce nie brakuje - są maoiści, trockiści w demokracjach liberalnych - tylko wszędzie oni są na marginesie życia politycznego. W Polsce partia antysystemowa jest drugą siła polityczną w kraju - stwierdził Szostkiewicz.

"Demokracja musi się bronić. Inaczej jest funta kłaków warta"

Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" przywołał scenę, którą widział 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. - Stały dwie dziewczyny uchachane i zadowolone, trzymając tablicę ze zdjęciem Putina i Komorowskiego, podpisane "zdrajcy". A obok ludzie, którzy je fotografowali, na zasadzie jakiegoś dziwowiska - opowiedział.

- My zawsze zwalamy na państwo. To szczyt banałów. A problem polega na tym, że nam wszystkim przestało to przeszkadzać. Tak jak artykuły w "Rzeczpospolitej" obrażające prezydenta i władzę. Jeden z dziennikarzy, autor stwierdzenia "przemysł pogardy w stosunku do Lecha Kaczyńskiego" twierdzi, że ataki na Kaczyńskiego usprawiedliwiają to, co się dzieje teraz wobec prezydenta. W gazecie, która jest już prawie oficjalną gazeta PiS, pojawia się tekst "wyplenić zaprzaństwo", a hasła "zdrada Moskwy" itp. pojawiają się już wszędzie. W Polsce jest coraz mniej ludzi skłonnych bronić demokracji. Gdy ich nie ma, to demokracja jest funta kłaków warta - stwierdził Wroński.

"Zdelegalizować PiS?"

- I dlatego między innymi prokuratura - urząd, na który wszyscy płacimy podatki - powinien reagować w takiej sytuacji - powiedział Markowski, wskazując na badania socjologiczne, pokazujące systematyczną korozję prestiżu instytucji państwowych. - Na dole są partie polityczne i Sejm, trochę wyżej prezydent - powiedział politolog.

- Nic pan nie zrobi, gdy najważniejsza partia opozycyjna, jaka jest PiS, stwierdza, że państwo nie jest demokratyczne i nie spełnia aspiracji narodu polskiego, a organy władzy "zdradziły o świcie". Co pozostaje? Delegalizujemy PiS? - zapytał Wroński. - Na tym polega problem, ze stoją młode dziewczyny i nikt im nie mówi "Kobiety, co wy wyprawiacie, idźcie do domu, nie zachowujcie się jak idiotki." Tylko się je fotografuje - stwierdził dziennikarz "GW".

Radosław Markowski zaoponował. - Ja nie mówię o delegalizacji. Ale prokuratura ma obowiązek zareagować. Jaki będzie wynik tej reakcji, to inna sprawa. To instytucje powinny się zajmować takimi sprawami, a nie tłum. Wroński - Nic o tłumie nie powiedziałem - wskazał Wroński, według którego winę ponosi też część mediów. - Jeśli nie przestaniemy tolerować tego pałkowania trwającego od kilku lat w mediach, nic się nie zmieni - powiedział dziennikarz.

DOSTĘP PREMIUM