Lekarze się buntują, a pacjenci zostaną bez leków refundowanych

Izby lekarskie w całym kraju namawiają swoich członków, by nie podpisywali umów z Narodowym Funduszem Zdrowia. To sprzeciw wobec zapisów w ustawie refundacyjnej. Jeśli przepisy wejdą w życie, a lekarze pójdą za tą radą, nie będą mogli wypisywać tańszych leków, a za wszystko zapłaci pacjent.
Chodzi o jeden zapis w ustawie refundacyjnej. Zgodnie z nim każdy lekarz, który chce wypisywać leki refundowane będzie musiał podpisać umowę cywilną z funduszem zdrowia. W innym wypadku nie będzie mógł przepisywać tańszych leków, do których dopłaca NFZ. Wiceminister Adam Fronczak od początku przyznawał, że umowy mają zdyscyplinować lekarzy - Te recepty często były niewłaściwe wypisywane i chodzi o to, by zwrócić na to większą uwagę - wiceminister Fronczak dodaje, że ci którzy podpiszą umowy będą musieli wziąć odpowiedzialność za te recepty.

Lekarze nie będzie wszystkie sprawdzał

Maciej Hamankiewicz, prezes naczelnej rady lekarskiej, doradza kolegom łatwe wyjście z tej sytuacji. - Od kilku tygodni przekonujemy kolegów, że absurdem byłoby podpisywanie umów, które są wbrew ich interesom.

Zdaniem prezesa każdy lekarz musiałby jeszcze dokładniej niż teraz sprawdzać, czy pacjent ma odpowiedni dokument ubezpieczenia, a co za tym idzie tracić czas na papierkową pracę - Nie ma takiego dokumentu, który jednoznacznie pozwala stwierdzić, czy dana osoba rzeczywiście ma takie ubezpieczenie - mówi Hamankiewicz i dodaje, że zgodnie z nowymi przepisami za wszystkie nieprawidłowości odpowiedzialność poniesie lekarz.

- Jeśli dochodzi do wyłudzania pieniędzy z funduszu i jakichś nieprawidłowości lekarzy trzeba ścigać, ale nie mogą odpowiadać za wykonywanie swojej pracy - mówi prezes rady.

Ministerstwo z optymizmem

Ministerstwo Zdrowia od początku podchodziło do sprawy dość optymistycznie - Jeżeli lekarze nie podpiszą umowy, nie będą mogli wypisywać recept na leki refundowane, ale myślę że to jest raczej teoretyczna sprawa - mówił wiceminister Fronczak kilka tygodni temu, gdy lekarze zgłaszali pierwsze uwagi do nowych regulacji.

Problem w tym, że głosy sprzeciwu napływają z kolejnych województw. Mazowiecka Izba Lekarska już podjęła uchwałę namawiającą lekarzy by nie podpisywali umów. Jak się nieoficjalnie dowiedziało TOK FM resort zdrowia ma się w tej sprawie spotkać z lekarzami i rozmawiać o zmianach przepisów. Szansę na ewentualne wprowadzenie zmian ma jeszcze senat, który obecnie zajmuje się ustawą refundacyjną.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Lekarze się buntują, a pacjenci zostaną bez leków refundowanych
Zaloguj się
  • unyl

    0

    Poziom intelektualny obecnych propozycji min. Kopacz i innych poprzednich (jak np. recepty ze znakiem wodnym) jest żenująco niski.
    Nawet pani redaktor Solska z Polityki w jednej z audycji EKG narzekała, że jej znajomy jadąc samochodem źle się poczuł i potem głupi personel z placówki gdzie się zgłosił miał kłopoty by mu pomóc - bo... zapomniał zaświadczenia o ubezpieczeniu. A 5 minut później w tej samej audycji narzekała że należy PILNOWAĆ m. in. lekarzy bo wydatki na leki refundacyjne to wydawanie jednak publicznego grosza.
    A wystarczyłoby szanowni państwo zamiast zawracać głowę pacjentom obowiązkiem stałego noszenia zaświadczenia i lekarzom którzy mają (bez sensu!) sprawdzać uprawnienia i wypisywać pokomplikowane recepty:
    - odczepić się od recept - wszystkie powinny być proste i krótkie bez bzdur o refundacjach lub inwalidztwach
    - zebrać przez wnioski pacjentów lub ich lekarzy (o refundację dla tych osób) bazę danych o chorych - dla przykładu w Warszawie zgłosiło by się 100tyś cukrzyków.
    - minister lub NFZ wyznaczyłby na początku roku określoną kwotę na refundację leków dla osób z cukrzycą w każdym miejscu np. w Warszawie
    - w każdym miesiącu łatwo podzielić tą kwotę na ilość aktualnie chorych - np. ktoś nowy zachoruje a ktoś inny umrze więc ilość chorych się zmienia - i wysłać refundację wnioskodawcom na konta.
    - nie potrzeba tysiąca zaświadczeń dla chorych i zabierania czasu lekarzom i aptekarzom
    - system jest prosty więc tani
    - pani minister jest pewna że nie przekroczy kwoty jaką chce wydać na refundację bo jest ustalana z góry
    - wszystkim zajmują się profesjonalni, o zawsze czystych rękach urzędnicy z NFZ więc nie potrzeba ich sprawdzać i szkalować przed opinią publiczną.

  • unyl

    0

    Refundacja należy się pacjentom a nie lekarzom. Ci którzy się cieszą, że dowalili lekarzom - po spędzeniu godzin w oczekiwaniu na lekarza, który zamiast leczyć będzie tylko sprawdzał papierki (przybyło 100tyś urzędników to wykształćmy i opłaćmy jeszcze 100tyś nowych lekarzy - zabraliśmy kasę OFE więc nas stać!) lub będzie wysyłał chorych do domu po zaświadczenia o prawie do refundacji z wielką czerwoną pieczęcią od NFZ - na pewno się lepiej poczują.

  • fudalejw.1

    0

    Proponuję aby lekarze zmienili zawód.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX