Błąd lekarzy był, ale odszkodowania dla dziecka nie będzie

Rodzice chłopca, który urodził się z porażeniem mózgowym, domagali się 300 tysięcy złotych. Dowodzili, że lekarze ze Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie zbyt późno zdecydowali się na cesarskie cięcie. Powołani w tym procesie biegli potwierdzili, że lekarze popełnili błąd nie przeprowadzając badania krwi pępowinowej. Ale, jak wykazano w trakcie procesu, ten błąd nie zaważył na zdrowiu chłopca
Proces był długi, trwał od 2008 roku; sąd wywoływał kilka różnych opinii biegłych.

Matka prawie pięcioletniego dziś chłopca dowodziła, że stan dziecka ma ścisły związek z tym, że za późno zrobiono jej w szpitalu cesarkę. I że przez to dziecko jest opóźnione w rozwoju, wymaga codziennej, kosztownej rehabilitacji.

Biegli potwierdzili, że lekarze ze szpitala na Staszica popełnili błąd, bo nie przeprowadzili badania krwi pępowinowej. - Potwierdzili to wszyscy biegli - mówił sędzia Piotr Jakubiec z Sądu Okręgowego w Lublinie.

Ale jednocześnie uzasadniał, że ten błąd nie miał związku z chorobą chłopca. - Jeżeli chodzi o badanie krwi pępowinowej, błędem było jej niezbadanie. Ale jak wynika z opinii biegłych, fakt ten w żadnym stopniu nie wpłynął na stan zdrowia dziecka - dowodził sędzia.

Sąd: Lekarze zrobili wszystko, by ratować dziecko

Jak wynika z ustaleń postępowania, chłopiec urodził się w 32. tygodniu ciąży i lekarze robili wszystko, by dziecko uratować. - Cały pobyt dziecka na oddziale neonatologicznym, opieka, wszystko było prowadzone bardzo dobrze. Biegli nie dopatrzyli się żadnych uchybień w prowadzeniu leczenia dziecka po urodzeniu. Wszystko zrobiono, co można było zrobić - mówił sędzia.

Sąd nie przyznał rodzinie odszkodowania od szpitala. Jednocześnie zwolnił ją z kosztów postępowania. A koszty nie są małe: to w sumie ponad 30 tysięcy złotych.

- Przedstawicielka powoda (matka) i sam powód znajdują się w wyjątkowo trudnej sytuacji osobistej i zdrowotnej, wobec tego sąd odstąpił od obciążania jakimikolwiek kosztami - mówił Jakubiec.

Mały Grześ ma dziś prawie pięć lat. Jak zeznała przed sądem jego matka, dziecko zostało wypisane ze szpitala jako zdrowe, choć w karcie informacyjnej był zapis, że było niedotlenione. Nikogo z rodziny nie było na ogłoszeniu wyroku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM