Bydgoszcz liczy straty po meczu: stadion demolowali kibice obu drużyn

Latające barierki, połamane plastikowe krzesełka, zniszczone głośniki - tak zakończył się finałowy mecz Pucharu Polski na stadionie w Bydgoszczy. Kibice Lecha Poznań, który po dogrywce i rzutach karnych przegrał z Legią Warszawa zdemolowali swój sektor. Władze bydgoskiego stadionu oszacują dziś straty.
Mecz miał być promocją Bydgoszczy. Odbył się mimo ostrzeżeń policji. Na mecz przyjechało kilkanaście tysięcy kibiców obu klubów. Przed i w trakcie meczu kibice byli spokojni. Po meczu szalikowcy zdemolowali stadion.

Najpierw kibice Legii z radości po wygranym przez ich zespół meczu wybiegli na murawę niszcząc barierki. Interweniowała ochrona stadionu. Kibice stołecznego klubu po kilku minutach wrócili jednak na miejsca.

Wtedy w kierunku murawy ruszyli kibice Lecha. W stronę boiska poleciały butelki, potem race i petardy. Kiedy na stadion weszła policja kibice z Poznania na moment się uspokoili. Po chwili jednak zaczęli demolować sektor, który zajmowali. Kibice Lecha łamali i rzucali barierkami, gaśnicami, odrywali stadionowe głośniki i plastikowe krzesełka.

Policja użyła broni hukowej i gazu. Po kilkunastu minutach kibice uspokoili się i opuścili stadion. Kibice Legii z radością szli do specjalnie podstawionych pociągów. Kibice Lecha w ciszy wsiadali do swoich autokarów i samochodów i spokojnie wyjechali z Bydgoszczy.

- Na wniosek policji impreza ta została zakwalifikowana jako impreza o podwyższonym ryzyku, co nakłada na organizatora znacznie większe wymagania, niż normalna impreza masowa, która jest organizowana - mówi reporterce TOK FM komisarz Monika Chlebicz z komendy wojewódzkiej policji w Bydgoszczy. - Nasza opinia co do bezpieczeństwa była negatywna - podkreśla Chlebicz.

Policja w ubiegłym tygodniu sugerowała niedostateczne zabezpieczenie sektorów kibiców. Kwestionowała też działanie stadionowego monitoringu. Częściowo uchybienia zostały usunięte, ale jak pokazało życie niewystarczająco. Policja została na stadion wprowadzona na prośbę organizatora meczu, gdy okazało się, że ochrona stadionu nie daje sobie rady z zagrożeniem.

W samej Bydgoszczy, chociaż i podczas przyjazdu kibiców i podczas meczu było głośno, do żadnych groźnych incydentów nie doszło. Nad bezpieczeństwem mieszkańców i kibiców czuwało w mieście 1300 policjantów z komendy w Bydgoszczy, Warszawy, Poznania oraz Olsztyna. Nad stadionem i nad okolicą stadionu cały czas latały też dwa policyjne śmigłowce.

DOSTĘP PREMIUM