BBC wyemituje śmierć człowieka. "To wtykanie brudnego palca w ranę tajemnicy"

- Pokazanie tej śmierci jest potrzebne do zrozumienia, co się dzieje z ludzkim ciałem po tym, jak nie jest w stanie już dłużej prawidłowo funkcjonować - tak ustami swojego rzecznika BBC tłumaczy decyzję o pokazaniu na swojej antenie dokumentu, w którym zostanie pokazany moment śmierci 84-letniego Geralda, umierającego na raka. - To przerażające - komentuje filozof prof. Zbigniew Mikołejko.
''W końcu widzimy, co dzieje się, kiedy ciało finalnie zawodzi; dzielimy ostatnie chwile z Geraldem'' - opisuje swój program na stronie internetowej BBC. Śmierć Geralda zostanie pokazana w dzisiejszym odcinku cyklu ''Inside the Human Body'' w BBC One.

To czteroczęściowy serial dokumentalny traktujący o życiu człowieka - od poczęcia do śmierci. Bohaterami kolejnych części są między innymi: nurek, który potrafi wstrzymać oddech przez dziewięć minut, człowiek odporny na bardzo niskie temperatury czy młoda kobieta, która przez ostatnich dziesięć lat żywiła się niemal wyłącznie chipsami. I Gerald - 84-latek, który chorował na raka. Zmarł 1 stycznia tego roku w otoczeniu rodziny. Na oczach kamer.

W Wielkiej Brytanii program już wzbudził duże kontrowersje. Wie o nich m.in. Michael Mosley, prezenter programu. Przyznał w Radio Times, że pomimo iż szanuje inne punkty widzenia, to jednak uważa, "podobnie jak wielu ludzi opiekujących się ludźmi umierającymi", że są sytuacje, w których uzasadnione jest pokazanie "spokojnej, naturalnej śmierci".

Oswoić ze śmiercią

Twórcom filmu sporo czasu zajęło znalezienie człowieka, który zgodziłby się na nagranie własnej śmierci. Odwiedzili w tym celu hospicja i organizacje pomagające chorym na raka. Do Geralda dotarli w listopadzie 2010 roku. Ten zgodził się na bycie filmowanym podczas swoich ostatnich chwil, żeby - jak wtedy mówił - mogło to pomóc innym. Zapewniał twórców dokumentu: - Nie chcę umierać, ale ewidentnie - jeżeli nie wydarzy się jakiś cud - nie będę tu zbyt długo.

Dodał, że nie jest przerażony perspektywą śmierci.

Program "Inside the Human Body" ma charakter naukowy. Wyjaśniamy w nim, jak nasze ciało - minuta po minucie - walczy o przetrwanie i co dzieje się w momencie, gdy procesy utrzymujące nas przy życiu natrafiają na poważne przeszkody - czytamy w przesłanym nam oświadczeniu stacji BBC.

"Śmierć jest ważną częścią ludzkiej egzystencji, dlatego pokazanie, jak odchodzi Gerald, było konieczne dla zrozumienia reakcji ludzkiego ciała, gdy nie może ono już dłużej prawidłowo funkcjonować". - Nie epatujemy śmiercią, nie skupiamy się na niej. Historia Geralda to jedynie jeden z kilku epizodów całej serii, a nasza stacja już kilka razy wcześniej pokazywała śmierć na ekranie - dodaje Victoria Asare-Archer z biura prasowego BBC.

Z taką postawą nie zgadza się prof. Zbigniew Mikołejko, filozof religii, autor m.in. książek "Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa" oraz "W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu".

"Człowiek to nie przedmiot"

- Takich rzeczy nie powinno się pokazywać. Istnieją warstwy naszego życia, które powinny zostać nietknięte, a śmierć jest jedną z nich. Istnieje próg dla kamer. Próg dla poznania tajemnic - uważa religioznawca.

Czemu jednak nie powinniśmy upubliczniać śmierci, momentu "ostatniego oddechu"? - Bo trzeba starać się chronić nasze człowieczeństwo w tych najtragiczniejszych momentach. A w tym przypadku to tak, jak gdyby człowiek stawał się przedmiotem, eksponatem. Pokazuje się rzecz najstraszliwszą, czyli śmierć. Jeszcze jest tej śmierci dozwolone, aby wpadła w zimne oko kamery. To jest coś przerażającego - uważa Mikołejko.

- Biowładza to system, który jest coraz bardziej pazerny, zachłanny. System, który chce zagarnąć wszystko: naszą cielesność, erotykę. Śmierć także. Na to wszystko czyhają kamery. W tym kontekście to nie jest przełamywanie tabu - mówi filozof.

"Ciekawość śmierci bierze się ze strachu"

Nie ma żadnego dobrego powodu, żeby pokazywać dokładną chwilę śmierci człowieka - uważa z kolei dr Peter Saunders z Care Not Killing, grupy działającej przeciw eutanazji. - Z radością byśmy przyjęli sytuację, w której BBC pokazuje film traktujący o naturalnej śmierci, ale uważamy, że sam dokładny moment odchodzenia z tego świata jest czymś bardzo prywatnym i niezwykle osobistym. Czymś, co może być opowiedziane z należytą wrażliwością bez pokazywania tego w telewizji - mówił.

- Ciekawość śmierci bierze się ze strachu - tłumaczy zaś prof. Mikołejko. Przywołuje, że zawsze jak słyszymy o śmierci, to jest ona nam przedstawiona jako śmierć kogoś innego, nigdy też nie była pokazywana wprost. - To łagodzi strach, ale jednocześnie chcielibyśmy widzieć, jak to będzie z nami. Nie powiemy tego nigdy głośno, ale w tej pornografii śmierci właśnie o to chodzi - żeby przyjrzeć się temu, co ewentualnie może nas spotkać i zyskać paradoksalnie jakieś ukojenie - tłumaczy.

Zdaniem filozofa problem jednak polega na tym, że nie da się uchwycić momentu śmierci. - Bo śmierć jest procesem. Trzeba skończyć z archaicznym myśleniem, że śmierć jest jednorazowym wydarzeniem. "Ciachnięciem". Obumieramy powoli. Medycyna doskonale o tym wie, mówiąc o wszystkich jej poszczególnych etapach. Chcemy wetknąć brudny palec w ranę tajemnicy, żeby w niej pogmyrać - komentuje pomysł wyemitowania nagrania ukazującego umierającego człowieka.

Według Mikołejki przypadek Geralda jest wyjątkowy. - Będziemy mieli do czynienia tym razem z obrazem śmierci kogoś neutralnego emocjonalnie, czyli kogoś, kto nie jest Hitlerem, Stalinem. To everyman - jest jednym z nas.

I może właśnie to przyciągnie najwięcej widzów przed telewizory?

''Inside the Human Body'' - dzisiaj na BBC One o godz. 21 czasu lokalnego. Angielski kanał telewizyjny pełniący rolę pierwszego programu telewizji publicznej jest niedostępny w polskich telewizjach kablowych.

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia

Czy uważasz, że pokazywanie śmierci w dokumencie jest dopuszczalne?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM