Rapacki o naczelniku, który wstawił się za ?Staruchem": Nie rozstrzelamy go za głupotę

Wysłanie tego pisma było głupotą - mówi o liście naczelnika policji do PZPN Adam Rapacki, który w MSWiA odpowiada za policję. Policja poprosiła Polski Związek Piłki Nożnej, by na mecz Legia Warszawa - Lech Poznań wpuszczono "Starucha" - kibola z zakazem stadionowym.
- Jest co najmniej głupotą takie zachowanie naczelnika. On dzisiaj jest już odwołany i nie jest naczelnikiem - mówił Adam Rapacki na posiedzeniu sejmowej Komisji Sportu.

Trwa dochodzenie czemu miała służyć ta prośba naczelnika wydziału ds. zwalczenia przestępczości pseudokibiców.- Analizujemy, czy to wynika z ewentualnej próby nawiązania kontaktu, dialogu ze środowiskiem kibicowskim po to, żeby w jakiś sposób lepiej nad tym panować, czy to jest głupota, czy to jest jeszcze coś innego - stwierdza.

Rapacki zaznacza, że odwołany naczelnik był dobrym policjantem z bogatym doświadczeniem w inwigilacji środowiska pseudokibiców. - Sprawdzamy. Dlatego też go nie dyskredytujemy i od razu nie rozstrzelamy go za głupotę, za zdanie, które napisał w piśmie - mówił Rapacki.

W trakcie meczu Legia - Lech doszło do zamieszek. Straty na stadionie w Bydgoszczy, gdzie odbywał się mecz wyceniono na 40 tysięcy złotych.

DOSTĘP PREMIUM