Romaszewski: Mało kto jest dla mnie tak wiarygodny jak Mariusz Kamiński

Owacją na stojąco zakończyło się spotkanie z mieszkańcami Pragi-Południe senatora Zbigniewa Romaszewskiego z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. Tematem cyklicznej debaty, zorganizowanej przez komitet PiS Praga Południe były tym razem ?Zagrożenia demokracji?. Romaszewski chwalił byłego szefa CBA - Mało kto jest dla mnie tak wiarygodny jak on.
- W moim przekonaniu istnieją poważne zagrożenia funkcjonowania państwa, funkcjonowania demokracji - mówił podsumowując swoje wystąpienie wicemarszałek Senatu. - Np. z jednej z dzisiejszych gazet dowiaduję się, że nasz wybitny prezes Najwyższej Izby Kontroli, pan Mirosław Sekuła, który nie zrobił nic, ale za to doskonale potrafił wepchnąć pod dywan aferę hazardową, ma być wiceprezesem NIK. Na sali rozległy się okrzyki: "hańba".

- Dlaczego? - pytał retorycznie senator Romaszewski. - Bo w wyborach na prezydenta Zabrza dostał tylko 10 czy12 proc. poparcia, a ponieważ nie chce już kandydować do Sejmu, wobec tego włoży się go na stanowisko zgodnie z rozkładem partyjnym, bo "chłop się zasłużył".

"Państwo jest dziwne"

- Tak to wygląda - kontynuował Romaszewski. - Muszę jeszcze państwu powiedzieć, że byłem wstrząśnięty wypowiedzią premiera, który powiedział, że Mariusz Kamiński nie budzi zaufania. Premier mówił, że mianowanie go na szefa CBA było drastyczną pomyłką. - W takim razie, jeżeli wszyscy malwersanci, wszyscy oszuści, są godni ochrony ze strony państwa, a cała odpowiedzialność i odium spada na tego, który je ujawnił, to tylko oznacza, że jest to dziwne państwo - mówi.

- Muszę powiedzieć, że mało kto jest dla mnie tak wiarygodny jak pan Mariusz Kamiński, ale Polska to wolny kraj i pan Tusk może nie mieć do niego zaufania. Z tych samych powodów to ja osobiście mogę nie mieć zaufania do pana Tuska i jego kwalifikacji jako premiera - zakończył Romaszewski, a na sali zapanowała kilkuminutowa owacja.

Uczestnicy spotkania pytali senatora Romaszewskiego m.in. o to, jak ocenia politykę historyczną Bronisława Komorowskiego. - To trudne pytanie, bo jeżeli o polityce historycznej prezydenta Kaczyńskiego wiedziałem wszystko, to w tej chwili niewiele informacji do mnie dociera, niektóre są czasami bulwersujące, niektóre są zasłużone. Natomiast myślę, że ogromna część odznaczeń została skierowana teraz do tej grupy , która była związana z "Gazetą" po prostu - stwierdził.

"Nie chcę być paprotką"

Na pytanie, czy PiS planuje spotkanie z prezydentem USA Romaszewski odpowiedział, że jego organizacja będzie trudna. - Obawiam się, prawdopodobnie jakieś zaproszenie powinienem dostać z rozdzielnika, natomiast nie bardzo mam ochotę uczestniczyć w spotkaniu w charakterze paprotki i uwiarygadniać sukces Bronisława Komorowskiego.

DOSTĘP PREMIUM