Przyjaciel Poczobuta: Przyzwyczailiśmy się do łamania praw człowieka na Białorusi

- Piszmy listy w obronie Poczobuta. Jeśli władza będzie wiedzieć, że ludzie się tym interesują, będzie się pilnować - mówił w Poranku Radia TOK FM Igor Bancer, dziennikarz i przyjaciel Andrzeja Poczobuta. Korespondent ?Gazety Wyborczej? na Białorusi, nominowany do Nagrody Radia TOK FM, od niemal dwóch miesięcy przebywa w areszcie w Grodnie.
Podpisz apel o uwolnienie Andrzeja Poczobuta

- Jestem cały czas w kontakcie z jego rodziną. Andrzej przez te wszystkie lata zdążył przyzwyczaić swoich rodziców i żonę do dłuższych nieobecności, do tego, że był skazywany na grzywny, na pobyty w areszcie - mówił w TOK FM Igor Bancer. - Tak naprawdę nie ma jakiegoś wielkiego szoku, nie ma popłochu w rodzinie. Andrzej tak długo się zajmuje dziennikarstwem na Białorusi, a to jest niebezpieczny zawód, a do tego uczestniczy w życiu nielegalnego Związku Polaków na Białorusi, już zdążyli się wszyscy przyzwyczaić - wyjaśniał Bancer.

- Kiedy ostatnio rozmawiałem z żoną Andrzeja Poczobuta, po jej zatrzymaniu przez zatrzymaniu przez milicję, mówiłem jej "Oksano, zrozum, to nie jest normalna sytuacja, kiedy milicjanci cię łapią, wymachują karabinami" - mówił przyjaciel Poczobuta. - Ona się dziwiła. Rozumiem, że już się zdążyła przyzwyczaić, że to jest normalne na Białorusi. Ale to nie jest normalne, że idziesz po ulicy, nie łamiesz prawa, to nie może się tak stać, że ktoś cię łapie i wsadza gdzieś - podkreślał Igor Bancer.

- My już jesteśmy przyzwyczajeni do łamania podstawowych praw człowieka, do ograniczania naszych praw obywatelskich - ubolewał białoruski dziennikarz.

Pisanie listów, wysyłanie kartek, to jest ważne

- Naciskać w sprawie Poczobuta? - pytał swojego gościa Jan Wróbel. - W każdy sposób. Ja nie mówię o naciskach faktycznych, chodzi nawet o tę akcję, która była organizowana przez polskie media w pięćdziesiątą rocznicę Amnesty International i to jest naprawdę ważne - odpowiadał Bancer.

- Proszę mi wierzyć, ambasada białoruska, na tyle dobrze pracuje, że to wszystko dociera tutaj na Białoruś i Andrzej dostaje te listy - zapewniał Igor Bancer. - Cały czas zachęcamy do tego, żeby pisać listy, wysyłać kartki, to jest ważne - podkreślał białoruski dziennikarz.

I wyjaśniał: - Dopóki władza będzie wiedzieć, że ludzie się tym interesują, dopóty będą się pilnować, żeby nie popełnić jakiegoś błędu. Aczkolwiek nie zmienia to sytuacji Andrzeja, on nadal pozostaje w więzieniu i nie łudźmy się, będzie siedział do dnia sądu - mówił w Poranku TOK FM Igor Bancer.

Poruszający film o opozycji na Białorusi. 'Ta władza zdechnie. Zdechnie' [WIDEO]

DOSTĘP PREMIUM