Zmieniło się prawo, urzędnicy odpowiedzialni za decyzje. Wykupują więc polisę

Urzędnicy ubezpieczają się, bo nie chcą płacić z własnej kieszeni, za popełnione przez siebie błędy. Do połowy maja, czyli do momentu wejścia w życie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych, urzędnicy nie ponosili kar za wadliwe decyzje lub jej blokowanie. Teraz, na wszelki wypadek, ubezpieczają się.
Obecnie obowiązujące przepisy nie są już urzędników tak łagodne. - Ustawa wprowadziła odpowiedzialność majątkową do dwunastokrotności ich wynagrodzenia. To ich roczne pobory - wyjaśnia Agata Dudek, menedżerka w jednej z firm ubezpieczeniowych. - W związku z tym już sam fakt takiego obarczenia odpowiedzialnością powinien spowodować potrzebę ubezpieczenia. Należy też pamiętać, że ustawa mówi wprawdzie tylko o odpowiedzialności majątkowej, ale w ślad za nią mogą pójść konsekwencje dyscyplinarne do zwolnienia włącznie - dodaje.

Urzędnik się boi odpowiedzialności

Dlatego już od kilku miesięcy, wielu urzędników szukało jakiegoś rozwiązania tej sytuacji. Jak zauważa Andrzej Jaszczuk, szef NSZZ Solidarność w warszawskim magistracie, to właśnie od nich wszystko się rozpoczęło. - Im było bliżej wejścia ustawy w życie, tym więcej sygnałów i próśb się pojawiało, abyśmy się tym zajęli - mówi.

Początkowo padały nawet propozycję, żeby to władze w ratuszu ubezpieczyły urzędników. Szybko jednak okazało się, że urząd nie może być stroną w tej sprawie. I dlatego ostatecznie ofertę dla warszawskich urzędników przygotowała "Solidarność".

Ubezpieczać decyzję czy jej skutek?

Oczywiście jest to tylko jedna z wielu ofert, wśród których urzędnicy mogą wybierać. - W tej chwili na rynku dostępnych jest kilka rodzajów ubezpieczeń - podkreśla Agata Dudek - I każde ma swoje plusy i minusy.

Dzieje się tak dlatego, że wykupienie polisy nie jest dla urzędników obowiązkowe. A to z kolei oznacza, że każdy z ubezpieczycieli może ustalić inne warunki. - Jedni ubezpieczają skutek działania urzędnika, który może pojawić się nawet kilka lat po podjęciu przez niego decyzji - tłumaczy Tomasz Dmowski, broker ubezpieczeniowy. - Inni zaś ubezpieczają działanie, które po kilku latach prowadzi do tego skutku. Które rozwiązanie jest lepsze? Trudno powiedzieć - rozkłada ręce.

200 zł rocznie. Dużo?

Przy wyborze ubezpieczenia dla wielu urzędników kluczowe znaczenie może mieć jednak koszt wykupienia polisy a nie jego warunki. - Standardowo ubezpieczenie przy sumie gwarancyjnej 50 tys. złotych kosztuje od 40 do 200 złotych w skali roku - mówi Agata Dudek, zastrzegając przy tym, że cena zależy od warunków umowy. I w ten koło się zamyka.

Jak widać podjęcie decyzji może nie być proste. I tak na przykład w Warszawie na ponad 7 tys. urzędników wyboru jak na razie dokonało niewielu. - Mamy w tej chwili około 300 zgłoszeń i codziennie nowe napływają - Andrzej Jaszczuk nie ma złudzeń. - Na pewno nie będzie tak, że wszyscy w urzędzie miasta czy 90 proc. urzędników będzie gotowa się ubezpieczyć. Część osób nawet nie widzi takiej potrzeby - dodaje.

Zainteresowanie taką możliwością widzi za to Agata Dudek. - Przejawia się to głównie masą pytań, które do nas spływają. Mamy też już trochę umów podpisanych i liczymy, że będzie ich więcej - wyjaśnia.

Kary dla urzędników za złe decyzje?

DOSTĘP PREMIUM