Ćwiąkalski w TOK FM o raporcie komisji Kalisza: To nie są zarzuty, które można zbyć śmiechem

- Z zażenowaniem patrzę jak wygląda atmosfera wokół tego raportu - Zbigniew Ćwiąkalski mówił w Poranku TOK FM o reakcjach na przedstawiony przez Ryszarda Kalisza raport ws. Blidy. - Jeżeli patrzę na zarzuty przedstawione w raporcie, to przynajmniej niektóre z nich wyglądają bardzo poważnie - dodał były minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Ryszard Kalisz, przewodniczący sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, przedstawił we wtorek projekt raportu końcowego z prac komisji (czytaj PEŁEN RAPORT lubWNIOSKI ).

Donald Tusk nazwał Kalisza "krwawym jastrzębiem", Jarosław Kaczyński kpił, że już wybiera się na Syberię. - Potrzeba trochę więcej powagi, bo jednak mamy do czynienia ze śmiercią osoby. Śmiercią której nie powinno być - komentował te reakcje Zbigniew Ćwiąkalski. - Raport należy traktować poważnie, można się z nim nie zgadzać, jednak to jest drugi raport, poza komisją ds. Olewników, który powstanie przygotowany przez komisję śledczą powołaną przez Sejm - podkreślał poranny gość TOK FM.

W raporcie pojawia się sugestia postawienia przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego oraz Zbigniewa Ziobry. Obaj zareagowali dowcipami o Syberii, kożuchach (Kaczyński) oraz wesołością (Ziobro). Zbigniew Ćwiąkalski nie krył zdegustowania: - Ja w ogóle nie lubię tego typu ironii i żartów, w tej sytuacji należy zachować się godnie, dyskutować merytorycznie, nie sprowadzać wszystkiego do błazenady.

"W przypadku polityków nie jest potrzebne przestępstwo, żeby postawić ich przed Trybunałem Stanu"

Były minister sprawiedliwości tłumaczył, że w przypadku byłych posłów, ministrów czy premiera mamy do czynienia z deliktem konstytucyjnym, który nie musi być przestępstwem w rozumieniu kodeksu karnego. - To wcale nie jest tak, że mamy mieć do czynienia konkretnie z przestępstwem. To jest rodzaj odpowiedzialności politycznej - wyjaśniał Ćwiąkalski. I dodał: - Jeżeli patrzę na te zarzuty, to przynajmniej niektóre z nich wyglądają bardzo poważnie.

- Mogę mieć wątpliwości co do zarzutu dotyczącego utworzenia międzyresortowej komisji, ale np. zwoływanie narad, na których omawia się szczegóły śledztwa, kwestie związane z udzielaniem nieprawdziwych informacji Sejmowi czy kwestie związane z wytworzeniem pewnej atmosfery, która zmierzała do eliminowania osób niewygodnych czy przeciwników politycznych, to nie są zarzuty, które można zbyć śmiechem - podkreślał w TOK FM Zbigniew Ćwiąkalski.

"Można się zastanawiać czy ktoś jednak nie ingerował w przebieg tego zdarzenia"

Zbigniew Ćwiąkalski zaznaczył, że kwestia zarzutów wobec byłego szefostwa ABW, to odrębna sprawa. Szef ABW odpowiada karnie, nie przed Trybunałem Stanu. - Jeśli karnista spojrzy na to całe zdarzenie, na to, co się stało po śmierci Barbary Blidy, to rzeczywiście można się zastanawiać nad tym, czy przypadkiem ktoś jednak nie ingerował w przebieg tego zdarzenia w sposób niedozwolony - przyznał gość TOK FM.

I wymieniał: - Czynności zabezpieczające na miejscu zdarzenia rozpoczęto dopiero 3,5 godziny po śmierci Blidy, doszło do zamiany kurtek, funkcjonariuszka myje najpierw ręce, na broni są ślady linii papilarnych nie do zidentyfikowania i cały szereg różnych takich dziwnych zdarzeń.

"Chciałem uniknąć oskarżeń politycznych"

Ćwiąkalski tłumaczył, dlaczego w czasie kiedy pełnił funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, nie naciskał na wyjaśnienie sprawy śmierci Barbary Blidy. - Nigdy nie żądałem na biurko materiałów z postępowania śledztwa - mówił były minister. - Może trzeba było? - pytała Janina Paradowska. - Chciałem uniknąć sytuacji, kiedy ktoś powiedziałby, że szczególnie interesuję się sprawą, ponieważ dotyczy byłego ministra Ziobry i byłych szefów ABW - odpowiadał Zbigniew Ćwiąkalski. - Wydawało mi się, że prokuratura jest w stanie poprowadzić sprawę rzetelnie, bez mojej ingerencji - mówił w Poranku TOK FM były minister sprawiedliwości. I dodał: - Ze względów czysto politycznych nie byłoby właściwe, gdyby minister sprawiedliwości i prokurator generalny z Platformy Obywatelskiej, szczególnie interesował się konkretnym śledztwem dotyczącym innej opcji politycznej - mówił Zbigniew Ćwiąkalski.

DOSTĘP PREMIUM