Jestem zaszokowana brakiem reakcji na rozgrywający się dramat - komentuje prof. Lidia Grzesiuk

Film dokumentujący, jak przebiegają kontakty 5-letniego Piotrusia z ojcem, pokazaliśmy - zanim jeszcze doszło do siłowego odebrania dziecka matce - prof. Lidii Grzesiuk z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, autorce wielu książek nt. psychoterapii. Była poruszona okrucieństwem dorosłych wobec dziecka i obojętnością na jego cierpienie. Oto jej komentarz do filmu:
"Widziałam fragment pełnych dramatu wydarzeń, okrutną sytuację, jaką dziecku stworzyli dorośli. Dziecko w takich okolicznościach niewiele może zrozumieć z tego, co się dzieje, dlaczego sprawia mu się tyle bólu.

Zrozumiałam, że ojciec przyszedł po to, by - cytuję jego słowa - "zrealizować nakaz sądowy" w sposób, który, używając języka potocznego, można nazwać bezdusznym. Ojciec powtarza wiele razy to zdanie kierowane do 5-letniego dziecka w sposób automatyczny, jakby pozbawiony świadomości, do kogo i w jakiej sytuacji mówi. Odbywa się to przy rozpaczliwych krzykach dziecka, które wystraszone, płaczące powtarza, krzycząc, że się boi i chce do domu. Rozumiem, że dziecko ma na myśli jedyny znany mu dom. Zachowanie przede wszystkim ojca w tych okolicznościach postrzegam jako okrutne, nie zważające na cierpienie, które zadawane jest dziecku.

Nie mam podstaw do orzekania, czy dramat dziecka wynika wyłącznie z bezduszności jego ojca i Pani kurator. Na rodzaj czy siłę reakcji dziecka mogła także mieć wpływ matka, np. strasząc dziecko, wzbudzając lęk dziecka wobec ojca. Ale nawet gdyby tak było, niedopuszczalne jest stwarzanie dziecku tak traumatycznych doświadczeń jak przedstawione we fragmencie filmu.

Tym, co mnie zszokowało szczególnie, jest zachowanie pojawiającej się w filmie Pani kurator. Jej - eksperta, profesjonalisty - brak reakcji na rozgrywający się dramat, brak ingerencji, nie przerywanie tego, co działo się między matką, ojcem a dzieckiem, jest niezrozumiałe i nie do zaakceptowania. A to przecież Ona reprezentuje władzę, która ma kierować się dobrem dziecka.

Nie do zaakceptowania jest siłowe odebranie chłopca. Taka trauma może mieć bowiem bezpośrednie i odległe konsekwencje dla niego niszczące. Nie ma gwarancji, że uda się zniwelować doraźne negatywne skutki przeżytego stresu, nawet gdyby chłopiec po pewnym czasie mógł wrócić do matki.

Pierwsze lata życia dziecka w najwyraźniejszy sposób kształtują bowiem osobowość; dziecięce doświadczenia zwłaszcza w relacji z rodzicami determinują sposób patrzenia na świat w przyszłości. Odbudowanie zaufania do osób bliskich, do ludzi w ogóle może okazać się niemożliwe. Zapamiętane stresowe przeżycia mogą być źródłem przekonania - wyznaczającego nieszczęśliwy scenariusz na całe życie - przekonania, że świat jest okrutny, nieprzewidywalny, ludzie ranią, traktują innych jak bezwolny przedmiot. Taki scenariusz jest trudny do zmiany." - kończy swój komentarz do poniższego filmu prof. Lidia Grzesiuk.

5-letni Piotruś został dziś siłą odebrany matce - przyszedł po niego przed godz. 7 rano ojciec - profesor psychologii - w towarzystwie ekipy umundurowanych policjantów oraz kuratorów. Chłopiec krzyczał rozpaczliwie: - Mamuniu, nie oddawaj mnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM