Komentarz ws. Piotrusia: państwo o wrażliwości komornika

5 lipca o siódmej rano państwo w sprawie pięcioletniego dziecka zadziałało ze skutecznością i wrażliwością komornika wynoszącego telewizor - pisze Przemysław Wilczyński w najnowszym ?Tygodniku Powszechnym?. - Przez kilka poprzedzających lat dramatu zachowywało się jak bezradne dziecko.
Przemysław Wilczyński w najnowszym wydaniu tygodnika opisuje sprawę 5-letniego Piotrusia. Od tygodnia media relacjonują kilkuletnią walkę skłóconych rodziców o dziecko. Sprawą żyje cała Polska. Czytaj wszystko o sprawie>>

Wilczyński pisze: dramaty z ostatnich tygodni nie miałyby miejsca, gdyby nie zaniechania z co najmniej trzech lat poprzedzających odebranie dziecka. Już bowiem w 2008 r. zaczęły się gorszące przepychanki: kłótnie podczas prób widzeń ojca z dzieckiem, kolejne rozprawy sądowe, założenie J. Niebieskiej Karty po tym, jak matka zgłosiła, że były mąż używał wobec niej przemocy.

Dziennikarz "Tygodnika" zastanawia się, dlaczego przy okazji kolejnych spraw nie zdecydowano się zaangażować mediatora i dlaczego nikt nie zmusił dwojga rodziców do terapii, kiedy jeszcze mogła ona przynieść jakiś skutek. Stwierdza, że trudno zrozumieć, jak to się stało, że "polskiemu wymiarowi sprawiedliwości nie udało się pomóc zrealizować prawa ojca do widzenia dziecka".

Publikowaliśmy na tokfm.pl film z jednego z takich nieudanych spotkań. Nie dochodziło do nich, bo chłopiec bardzo płakał i nie chciał rozstać się z matką. Wszystko działo się przy biernym udziale kuratorki sądowej.

Wilczyński stwierdza, że "potrzebne było ogromne wyczucie i kompetencje psychologiczne kogoś z zewnątrz". - Słuszne wydają się więc wyrażane przez psychologów i prawników wątpliwości, czy kuratorzy sądowi są przygotowani na wypadek podobnych sytuacji (widoczna na nagraniu pani kurator nie reaguje nawet, gdy podczas jednego z nieudanych widzeń ojciec ryczy nad głową dziecka do matki: "Czy zrealizujesz decyzję sądu?") - pisze w "TP" Wilczyński.

Wilczyński krytykuje tez opieszałość sądów, ponieważ od 2009 roku toczy się sprawa ws. znęcania męża (J.) nad żoną (L.) - być może rozwiązanie tej kwestii byłoby kluczowe ws. uznania, kto powinien zajmować się dzieckiem.

- Nawet jeśli wszystkie działania zaangażowanych w sprawę instytucji były zgodne z literą prawa, konkluzja tej historii jest nieubłagana: 5 lipca o siódmej rano państwo w sprawie pięcioletniego dziecka zadziałało ze skutecznością i wrażliwością komornika wynoszącego telewizor. Przez kilka poprzedzających dramat lat samo zachowywało się jak bezradne dziecko - kończy dziennikarz.

Minister Kwiatkowski o sprawie Piotrusia Nie byłoby jej, gdyby rodzice chcieli ze sobą współpracować.

DOSTĘP PREMIUM