Mocodawcy "Nowoczesnej.pl mają tyle wspólnego z nowoczesnością, co ja z baletem rosyjskim"

Wg Joachima Brudzińskiego, afery podsłuchowej nie byłoby, gdyby PO nie zawiodła wielkiego biznesu. "W momencie gdy Donald Tusk zdecydował się na konfrontacje z nimi, likwidując OFE, było oczywiste, że oni PO utraconych zysków nie zapomną" - tłumaczy polityk PiS w "Gościu Niedzielnym". I przekonuje, że teraz "grupy bardzo dużego biznesu" postawiły na Nowoczesną.pl.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Zdaniem Brudzińskiego, ludzie którzy stoją za powstaniem stowarzyszenia firmowanego przez Ryszarda Petru, "z nowoczesnością mają tyle wspólnego" co poseł Prawa i Sprawiedliwości "z baletem rosyjskim".

Ci sami ludzie wcześniej postawili na Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unię Demokratyczną, Unię Wolności i PO. "W momencie gdy Donald Tusk zdecydował się na konfrontacje z nimi, likwidując OFE, było oczywiste, że oni Platformie utraconych zysków nie zapomną. Tusk wiedział, czym może się to dla niego skończyć, więc czmychnął do Brukseli, bo to szczwany i skuteczny polityk" - podsumowuje w rozmowie z "Gościem Niedzielnym" Joachim Brudziński.

PiS się nie boi

Przewodniczący komitetu wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości zapewniał, że jego partia nie boi się podsłuchów. "Nikt z moich kolegów z kierownictwa PiS po tego typu knajpach nie biegał. Na pewno nie traktujemy Polski tak, jak przedstawił to w "Potopie" Henryk Sienkiewicz, opisując Bogusława Radziwiłła, który mówił, że nasz kraj to sukno, którego trzeba jak najwięcej wyrwać dla siebie. Jestem przekonany, że w kręgu decydentów mojej partii nie ma ludzi pokroju Sikorskiego, Nowaka, czy innych nagranych na taśmach" - mówił Brudziński.

Polityk wierzy w sukces w jesiennych wyborach parlamentarnych. Ale podkreśla, że dziś jest zbyt wcześnie, by mówić o nazwiskach. "Najpierw trzeba wygrać wybory" - podkreślił.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM