Miller: Czy ja wyglądam jak wrak człowieka? Jestem nie do zabicia

"Lubię sprawiać przykrość wrogom, a dla nich nie ma większej przykrości niż to, że jestem w dobrym zdrowiu, nastroju i mam plany. Za pani pośrednictwem przekazuję wrogom taki sygnał" - podkreśla w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Leszek Miller.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

SLD szoruje po sondażowym dnie i liże rany po blamażu Magdaleny Ogórek w wyborach prezydenckich. A Leszek Miller w świetnym humorze. "Czy ja wyglądam jak wrak człowieka? Proszę pani, ja jestem nie do zabicia" - mówi w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

"Jest coś takiego jak narkomania polityczna"

"Lubię sprawiać przykrość wrogom, a dla nich nie ma większej przykrości niż to, że jestem w dobrym zdrowiu, nastroju i mam plany. Za pani pośrednictwem przekazuję wrogom taki sygnał" - podkreśla w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Szef SLD śmieje się, że Włodzimierzowi Cimoszewiczowi trudno będzie zupełnie odejść z polityki, co zapowiedział. "Jest coś takiego jak narkomania polityczna. Narkoman jak zacznie zażywać, też nie może przestać" - mówi. Zarzeka się jednak, że nie będzie się ubiegał ponownie o stanowisko przewodniczącego Sojuszu.

"Kalisz to cesarz megalomaństwa"

Miller komentuje też podsłuchaną rozmowę Ryszarda Kalisza z Aleksandrem Kwaśniewskim, którą ujawniło "Do Rzeczy". "Czytałem fragmenty tych podsłuchanych rozmów i powiem pani, że to jest typowy Kalisz" - mówi Miller. "Kalisz to cesarz megalomaństwa" - dodaje.

Cała rozmowa w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM