"Hejt lukrowany dewocyjną nowomową i pseudonaukowymi wywodami sączy się z ambon"

Wg Adama Szostkiewicza, hierarchowie Kościoła rzymskokatolickiego zareagowali na wyniki głosowania ws. in vitro, "jak na zarazę". "Kampania anty-in vitro jest tak intensywna, jak równoległa do niej kościelna kampania anty-dżenderowa. Głos polskiego katolicyzmu coraz powszechniej jest głosem dr. Terlikowskiego, ks. Oko i o. Rydzyka. Kto nie z nimi, ten łże-katolik" - ocenia publicysta "Polityki".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Szostkiewicz nie ma wątpliwości, że postawa Kościoła się zmieni. Jak napisał na blogu, hierarchowie chcą tę kampanię "dowieźć do wyborów parlamentarnych". Bo jeśli władzę obejmie PiS, będzie czas na rewanż, czyli np. próbę "przekreślenia ustawy in vitro jako niezgodnej z polską konstytucją".

"Jak to możliwe, że po 50 latach od reform soborowych, otwierających Kościół rzymski na problemy świata współczesnego i współpracę ekumeniczną z innymi chrześcijanami, polski katolicyzm ignoruje całkowicie fakt, że są w Polsce chrześcijanie mający inne zdanie w kwestii gender czy in vitro? Jak to możliwe, że można ignorować ich obecność w naszej wspólnej ojczyźnie i mówić rzeczy dla nich nie do przyjęcia, czyli obrażać ich uczucia religijne?" - pyta publicysta "Polityki".

Zdaniem Szostkiewicza, w polskim katolicyzmie bardzo płytko zakorzeniły się idee soborowe, "z dialogiem ekumenicznym i międzyreligijnym" na czele.

"Biskupi ws. in vitro działają skrajnie nielogicznie. Najważniejsza jest kampania wyborcza, chcą by wierni zagłosowali na PiS">>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM