Lis: Kaczyński cheerleaderem Dudy? Nie. Zmarginalizuje prezydenta i weźmie władzę. Zmieniając konstytucję

"Jeśli Kaczyński zdecyduje się na skupienie w jednych rękach całej władzy wykonawczej, mogą to być tylko jego ręce. A wtedy Dudzie rzeczywiście pozostaną żyrandol i procesje"- pisze w "Newsweeku" Tomasz Lis.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Tomasz Lis w najnowszym "Newsweeku" pisze, że Jarosław Kaczyński musi być w fantastycznym humorze, siedząc w gabinecie na Nowogrodzkiej i czekając, aż, jak to ujmuje publicysta, Polska spadnie w jego ręce jak dojrzałe jabłko.

Kaczyński cheerleaderem Dudy?

Według szefa "Newsweeka" nie można dać się zwieść wrażeniu, że Kaczyńskiego zastąpi polski Kennedy. Zdaniem Lisa Kaczyński wbrew deklaracjom nie zrezygnuje z władzy. "Czy ktokolwiek, kto myśli w miarę logicznie, naprawdę uważa, że Jarosław Kaczyński, od lat marzący o pełnej władzy, a od pięciu lat o wielkiej zemście, ograniczy się do roli obserwatora i cheerleadera pana Dudy u pani Szydło?" - pyta Lis.

Publicysta zwraca uwagę, że PiS od dłuższego czasu wspomina o zmianie konstytucji. A sondaże pokazują, że partia Kaczyńskiego może być do tego zdolna. Wówczas prezes PiS nie będzie musiał walczyć z Dudą. Według Lisa zmarginalizuje prezydenta, zmieniając ustawę zasadniczą i wprowadzając system kanclerski. "Jeśli Kaczyński zdecyduje się na skupienie w jednych rękach całej władzy wykonawczej, mogą to być tylko jego ręce. A wtedy Dudzie rzeczywiście pozostaną żyrandol i procesje" - kwituje publicysta.

Więcej w najnowszym "Newsweeku".

DOSTĘP PREMIUM