Komorowski wysyła małą ustawę reprywatyzacyjną do TK. "To fatalna informacja dla Warszawy"

- To jest fatalna informacja dla naszego miasta - ocenia wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. Prezydent skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie przepisów mających powstrzymać tzw. dziką prywatyzację w Warszawie.
Mała ustawa reprywatyzacyjna to w rzeczywistości poprawki wprowadzone do obowiązującego dziś ustawodawstwa, a nie nowy akt prawny. Miała być sposobem PO na ograniczenie tzw. dzikiej reprywatyzacji, czyli automatycznych zwrotów wszystkiego (poza drogami i cmentarzami), co po 1945 r. odebrał dekret Bieruta, i to bez oceny, co obecnie się tam znajduje i komu służy. Do ostatniej chwili nie było pewne, co zrobi odchodzący ze stanowiska prezydent. Decyzja została przez niego podjęta dopiero po godz. 22.

- To jest fatalna informacja dla naszego miasta - ocenia wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. 

Co zawiera mała ustawa reprezentacyjna?

Nowelizacja ustawy miała ograniczyć m.in. odzyskiwanie kamienic i działek "na kuratora", który reprezentuje interesy liczących sobie nawet ponad sto lat zaginionych spadkobierców - co było odnotowywane w Warszawie. Wolne od roszczeń miały stać się adresy, o które nikt się nie starał od wojny, a jedyny ślad po właścicielach to wniosek o zwrot nieruchomości złożony po wejściu w życie dekretu Bieruta. W takie kamienice dziś nie można inwestować, podobnie jak sprzedawać w nich mieszkań. Urzędnicy nazywają je "śpiochami".

W noweli znalazł się też zapis dotyczący nieruchomości, które służą dziś celom publicznym, są zajmowane np. przez szkoły, przedszkola, służbę zdrowia, administrację rządową czy samorządową, parki. Reprywatyzacja takich miejsc stała się dla warszawskiej ekipy Platformy politycznym problemem. Parlamentarzyści uznali, że posiadaczom roszczeń do ziemi zajętej na cel publiczny nie można zwracać majątku w naturze. I nie zapisali też w nowych przepisach, że należą się im odszkodowania z budżetu państwa.

Ten zapis od początku był problematyczny, skrytykował go minister skarbu, prokurator generalny. Protestowali byli właściciele ze stowarzyszenia Dekretowiec. Na ostatnim etapie prac prawnicy Sejmu, a potem Senatu przestrzegli, że brak odszkodowań może łamać konstytucję. Ale władze Warszawy bardzo liczyły na to, że nowe przepisy wejdą w życie. O losach noweli decydowała głównie polityka. Platforma Obywatelska postanowiła, że przed jesiennymi wyborami upora się z problemem dekretu Bieruta. Temat dostał priorytet, poparcie premier Ewy Kopacz. W tej sytuacji krytycznych uwag nikt w PO nie słuchał. Rajd noweli zatrzymała dopiero Kancelaria Prezydenta. Czekała na podpis prezydenta Bronisława Komorowskiego do wczoraj.

Prawnicy prezydenta mają zastrzeżenia

Jak twierdzą nasi rozmówcy, nowela wywołała zastrzeżenia prezydenckich prawników. Do kancelarii dotarli też działacze Dekretowca, przekonujący, że nowe prawo jest niekonstytucyjne. Lobbing prowadził równocześnie stołeczny ratusz. Dla ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz uchwalenie małej reprywatyzacji ma znaczenie fundamentalne, samych działek oświatowych zagrożonych zwrotami jest ponad setka. Parki to kilkadziesiąt pozycji, na liście znalazły się ministerstwa ulokowane w centrum miasta. Na dodatek opozycja zżyma się, że PO przez osiem lat swoich rządów nie była w stanie przeforsować nowych przepisów. Jako współwinną takiej sytuacji wskazuje Hannę Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącą Platformy.

Przekonywanie prezydenta trwało do ostatniej chwili. W zeszłym tygodniu, po kolejnych spotkaniach w Kancelarii Prezydenta, ratusz, który wiedział o wahaniach Bronisława Komorowskiego, proponował kompromis: podpis i odesłanie części noweli do Trybunału Konstytucyjnego. Wtedy to nic nie dało. Podpis był oczekiwany w piątek, ale stolica się go nie doczekała. W weekend z prezydentem miała rozmawiać Hanna Gronkiewicz-Waltz. W poniedziałek ratusz od rana czekał na decyzję. Z Pałacu wychodziły kolejne informacje o podpisaniu różnych ustaw, ale nie przepisów o reprywatyzacji. Późnym wieczorem zrobiło się nerwowo, otoczenie Hanny Gronkiewicz-Waltz czekało na wieści z Krakowskiego Przedmieścia.

Lakoniczny komunikat Kancelarii Prezydenta

Na stronie Kancelarii Prezydenta ukazał się lakoniczny komunikat po godz. 22. Prezydent Komorowski skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności noweli z konstytucją. Podzielił argumenty dekretowców dotyczące braku odszkodowań. W komunikacie czytamy: "Ustawa wprowadza nowe przesłanki rozpatrywania wniosków byłych właścicieli. Są one dla nich niekorzystne, bo rozszerzają podstawy prawne umożliwiające odmowę realizacji ich praw. Dodatkowo ustawa pozwala zakończyć prowadzone postępowanie, gdy nie można odnaleźć byłego właściciela (chodzi o tzw. śpiochy - red.)". Prezydent nie zakwestionował natomiast rozwiązania wprowadzającego prawo pierwokupu roszczeń przyznane miastu i skarbowi państwa.

DOSTĘP PREMIUM