O. Zięba: Nikomu nie dawałem upoważnienia do przepraszania prezydenta Komorowskiego

O. Maciej Zięba ujawnia, że z mediów dowiedział się, że jego nazwisko znalazło się na liście księży, którzy przepraszali Bronisława Komorowskiego za ""niesprawiedliwe słowa", które ostatnio padły z ust ludzi Kościoła. Dominikanin odciął się od inicjatywy ks. Aleksandra Seniuka, ale w rozmowie z "Gościem Niedzielnym" przyznaje, że na byłego prezydenta "wylano wiele pomyj".


Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Po tym jak zakonnik z mediów dowiedział się o przeprosinach, wysłał do ks. Seniuka SMS, na którego rektor warszawskiego kościoła Wizytek odpisał: "Teraz już wiem, że powinienem był zapytać". Jak poinformował o. Maciej Zięba w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego", został też przeproszony.

Po mszy, która odbyła się przed tygodniem - ks. Aleksander Seniuk został wezwany na rozmowę przez abp Tadeusza Nycza, który przypomniał mu "o obowiązku strzeżenia przestrzeni sakralnej przed wszelkimi podejrzeniami o zaangażowanie polityczne".

Pomyje

O. Maciej Zięba w słynnej mszy nie wziął udziału, ale przyznał, że na Bronisława Komorowskiego "wylano wiele pomyj".

"Tam gdzie sa pogarda, agresja, tym bardziej nienawiść, tam nie ma Ewangelii. Takie antyświadectwa w naszym Kościele czasem się zdarzają" - ocenił.

Dominikanin zna byłego prezydenta o wielu lat. I nie kryje, że nie podoba mu się stanowisko Bronisława Komorowskiego w sprawie in vitro, którego jest przeciwnikiem.

"Kilka razy sygnalizowałem, że budowanie części kampanii prezydenckiej na wspieraniu in vitro jest bardzo niedobre. Nigdy jednak nie miałem okazji do rozmowy z prezydentem na ten temat" - powiedział o. Zięba.

W rozmowie z "Gościem Niedzielnym" stwierdził też, że Kościół popełnił wiele błędów w debacie o in vitro. "Za mało rzeczowej dyskusji i przekonywania ludzi, a za dużo apodyktycznego stawiania sprawy" - uważa Zięba.

DOSTĘP PREMIUM