Polscy spawacze mają braki w wykształceniu? Dlatego pracują Hindusi

Ponad 1200 osób buduje nowy blok energetyczny w Kozienicach. Wśród nich są Polacy, ale też m.in. Hindusi, Ukraińcy, Czesi, Chorwaci. Niejednokrotnie bardzo dobrze zarabiają - jeden z polityków mówił np. o spawaczach z Indii zarabiających 100 zł za godzinę. - Faktycznie, cudzoziemców jest sporo. Widać ich na każdym kroku, widać samochody na zagranicznych rejestracjach - przyznają z nutką żalu w głosie mieszkańcy Kozienic. Premiowane są wysokie kwalifikacje, m.in. dla spawaczy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Ilu cudzoziemców pracuje na budowie bloku energetycznego? To trudne pytanie - blok buduje konsorcjum dwóch firm: Polimex Mostostal i Hitachi Power Europe, a zamawiającym jest elektrownia Kozienice. Polimex, jak usłyszeliśmy, cudzoziemców generalnie nie zatrudnia (z pojedynczymi wyjątkami), druga z firm owszem tak, ale nie udało nam się potwierdzić dokładnej liczby. Wiadomo również, że są firmy-podwykonawcy, które sprowadzają fachowców z zagranicy. Od pracowników elektrowni wiemy, że cudzoziemcy to spora grupa, bo widać ich na budowie choćby przez okno. - Są Pakistańczycy, Hindusi, ale też Litwini i inni - mówi pan Andrzej - słychać takie głosy wśród mieszkańców Kozienic, że trochę szkoda tej pracy, bo u nas też jest przecież bezrobocie. Ale wiem, że oni tam potrzebują fachowców. To są poważne, precyzyjne prace. Naprawdę trzeba się na tym znać - dodaje.

Kozienice elektrownią stoją. "Trudno się dziwić rozgoryczeniu"

Małgorzata Bebelska, zastępca burmistrza Kozienic, przez lata związana zawodowo z Elektrownią Kozienice, przyznaje w rozmowie z TOK FM, że elektrownia to główne miejsce pracy dla mieszkańców gminy. Bywa, że pracują tam całe rodziny. A budowa nowego bloku i zatrudnianie cudzoziemców? - Każde społeczeństwo oczekuje, by były to miejsca pracy dla mieszkańców. Nie możemy się więc dziwić rozgoryczeniu nas wszystkich - mówi Bebelska. Dochodzą do niej głosy osób, niezadowolonych z tego, że zatrudnia się obywateli innych państw. Z drugiej jednak strony, jak podkreśla, taka budowa potrzebuje wysokiej klasy specjalistów, takich, którzy podobne inwestycje już realizowali i dokładnie wiedzą, co i jak.

"Narzekać można na wszystko, ale po co?"

Bo nie wszyscy w Kozienicach mają wątpliwości. Część mieszkańców podkreśla, że dzięki cudzoziemcom są tłumy w sklepach, handel kwitnie, a miasto się rozwija. - Narzekać można na wszystko, ale po co? - pyta pani Ewa. - Co z tego, że oni przyjechali z innych krajów? Skoro potrafią budować takie bloki, mają doświadczenie, to niech to robią. U nas naprawdę nie ma takich specjalistów - dodaje pracownica urzędu.

"Spawaczy brakuje, trzeba ich ściągać z Indii. Gdzie są Polacy?"

Kilka tygodni temu o spawaczach z Kozienic - w ramach kampanii - mówił Ryszard Petru, w tym o zmniejszeniu liczby szkół zawodowych. Podkreślał, że w elektrowni Kozienice spawacze zarabiają 100 zł na godzinę, ale pracowników brakuje i trzeba ich ściągać, m.in. z Indii. - A gdzie są Polacy? Wyemigrowali do Skandynawii, a nowych już nie ma, bo nie ma szkół zawodowych - mówił. W Kozienicach szkoły są, są nawet podpisane umowy z elektrownią na kształcenie wykwalifikowanych pracowników - tyle, że do pracy w elektrowni, a nie na budowie bloku energetycznego.

Problem z pracownikami o wysokich kwalifikacjach - przybierze na sile

Polimex Mostostal, który buduje blok w Kozienicach zapewnia, że z reguły w tym momencie nie ma większych problemów z pracownikami w Polsce. Nie ma, ale prawdopodobnie wystąpią, bo w tej chwili trwa kilka budów energetycznych.

- Budujemy blok energetyczny w Kozienicach, budujemy dwa bloki w Opolu, a są jeszcze dwa projekty energetyczne, duże, które dopiero zaczęły realizację. I będzie duży popyt na specjalistów. Nie tylko wspomnianych spawaczy, ale też specjalistów energetyków - mówi rzeczniczka firmy, Eliza Więcław. I dodaje, że prawdopodobnie lada moment może być ciężko o pracownika. - Będzie duża konkurencja, firmy będą walczyć o poszczególnych fachowców - słyszymy.

Luka pokoleniowa wśród fachowców zaczyna dawać się we znaki

Tego samego obawia się sama ENEA. W elektrowni w Kozienicach - w samej elektrowni, już nie na budowie bloku - jest spora luka pokoleniowa. Wiele osób to osoby powyżej 55-60 lat, które niebawem będą mogły odejść na emeryturę. Jest trochę pracowników bardzo młodych, ale tych "pośrodku" wiekowo - już nie. Bo szkolnictwo zawodowe kulało, przez lata nie kształcono tylu fachowców, ilu potrzeba.

- Obserwujemy zjawisko luki pokoleniowej, zwłaszcza w obszarze dystrybucji energii elektrycznej. Szkolnictwo zawodowe nie działało przez lata na takim poziomie, na jakim byśmy sobie tego życzyli. I tych młodych fachowców, wykwalifikowanych, trochę brakuje - przyznaje Sławomir Krenczyk, rzecznik ENEA. Dodaje, że liczba konkretnych fachowców "do zagospodarowania" przez firmy specjalistyczne, np. z branży energetycznej jest ograniczona. - Są takie zawody jak na przykład dyspozytor sieci w dystrybucji energii. Niezwykle odpowiedzialny zawód polegający na odpowiedzialności za całe powiaty, miejscowości w kontekście zasilania mieszkańców i zakładów pracy na tych obszarach - mówi Krenczyk.

Spawacze na rynku są, ale jak przychodzi co do czego, to...

Problem braku fachowców, tych wysoko wykwalifikowanych, jest znany w całej Polsce. I nie chodzi tylko o inżynierów, ale również pracowników fizycznych, którzy wiele potrafią. - No niestety, przed laty zlikwidowano szkolnictwo zawodowe. Osoby, które mogły się tam kształcić, nie chciały, wybierały niejednokrotnie studia wyższe i pojawił się deficyt, jeśli chodzi o konkretne zawody - mówi Monika Górska-Różycka, rzecznik Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie. Tu też brakuje spawaczy. Niby w bazie osób bezrobotnych takie osoby są, ale jak przychodzi co do czego, pracodawca sprawdza ich umiejętności i wychodzi na jaw, że są stanowczo za niskie. Bo sam dokument, że ktoś jest spawaczem, najczęściej tylko po kursie - to zbyt mało.

- Trudno obwiniać firmę, że zatrudnia specjalistów z innych, bywa, że egzotycznych krajów, skoro fachowców w Polsce nie ma - mówią związkowcy z Kozienic. I dodają, że widok na budowie np. Hindusów traktują już w tej chwili jako coś oczywistego.

DOSTĘP PREMIUM