Majmurek: Referenda zmieniają demokrację w farsę. To pieniądze wyrzucone w błoto

Publicysta krytykuje zarówno zwołanie przez Bronisława Komorowskiego pierwszego referendum, jak i pomysł prezydenta Dudy, by odbyło się drugie referendum: - Idea referendum już została ośmieszona. Zamiast demokracji mamy dyktowaną w rytm kampanii wyborczej plebiscytarną biegunkę - twierdzi Jakub Majmurek.
Publicysta "Dziennika Opinii" Krytyki Politycznej zwraca uwagę w swoim tekście, że prezydent Andrzej Duda podjął pierwszą ważną polityczną decyzję za swojej kadencji podtrzymując pomysł swojego poprzednika, by zwołać referendum w sprawie JOW-ów i finansowania Lasów Państwowych: - Nowy prezydent mógł anulować to szkodliwe, budzące liczne wątpliwości co do swojej konstytucyjności referendum zwołane przez Bronisława Komorowskiego. Zamiast tego zapowiedział jednak, że zwróci się do Senatu o rozpisanie kolejnego referendum, połączonego z wyborami parlamentarnymi, które zaplanowane są na 25 października - napisał.

"Wrześniowe referendum to wyrzucenie państwowych pieniędzy w błoto"

Majmurek uważa, że pomysł zorganizowania referendum przez Komorowskiego miał przekonać wyborców Pawła Kukiza, jednak tak naprawdę był "całkowicie błędnym odczytaniem ich intencji". Publicysta podkreśla, że jeśli nie uda się osiągnąć przynajmniej pięćdziesięcioprocentowej frekwencji to referendum będzie nieważne a jego organizacja "wyrzuceniem państwowych pieniędzy w błoto". Do tego przewiduje, że w razie gdyby, w co nie wierzy, zmobilizowano odpowiednią ilość głosujących to przegłosowaliby dwie najmniej korzystne opcje dla demokracji w Polsce - wprowadzenie JOW-ów i zaprzestanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

"Rozmienianie mechanizmów demokracji bezpośredniej na drobne"

Majmurek sceptycznie odnosi się również do propozycji Dudy zrobienia drugiego referendum w dniu wyborów. Według publicysty pytania w nim zawarte "są rozmienianiem mechanizmów demokracji bezpośredniej na drobne", ponieważ kwestii, o które mają być pytani obywatele nie da się rozwiązać na drodze plebiscytu. Stąd felietonista krytycznie podsumowuje decyzje byłego i obecnego prezydenta: - Jakakolwiek będzie decyzja Senatu, idea referendum już została ośmieszona. Zamiast święta demokracji, gdy naród wyraża swoją suwerenność w kluczowych dla siebie kwestiach, mamy dyktowaną w rytm kampanii wyborczej plebiscytarną biegunkę - stwierdził.

Wątpliwości co do zasadności referendów mają też konstytucjonaliści, o czym również wspomina Majmurek. Prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, mówił na antenie TVN24 , że referendum może być zarządzone wtedy, kiedy chodzi o problem szczególnie ważny dla państwa. Jednocześnie oceniał, że zadane we wrześniowym referendum pytania nie spełniają tego wymogu. Za przykłady takich ważnych kwestii prof. Zoll podał wejście do UE, przyjęcie euro, zatwierdzenie Konstytucji czy zmiany w jej treści.



DOSTĘP PREMIUM