"Amerykańskie tournée Macierewicza nie pomoże PiS. Obroną jest wystawienie Gowina"

"Nawet jeśli Macierewicz nie przysporzy wyborców Platformie, to z pewnością zaszkodzi PiS. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy działa na niekorzyść swej partii. W 2011 r. tuż przed wyborami parlamentarnymi na podstawie jego "ustaleń" prawicowa prasa ogłosiła, że w Smoleńsku doszło do zamachu" - przypomina w "Rz" Michał Szułdrzyński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Liderzy PiS unikają odpowiedzi na pytania, dotyczące amerykańskiej wizyty Antoniego Macierewicza. Beata Szydło na przykład powtarza, że

wywoływanie sprawy to "narracja Platformy".

"Nikt szczególnie nie kwapi się do tego, by zaatakować byłego likwidatora WSI za wypowiedzi w USA, choć wszyscy, którzy rozumieją mechanizmy kampanijne, wiedzą, że amerykańskie tournée nie pomoże PiS. Najlepszym dowodem na to, iż partia wie, jak ryzykowna to sprawa, było ogłoszenie, że to Jarosław Gowin, a nie Macierewicz, jest kandydatem na szefa MON. Dzięki temu PiS nie musi się tłumaczyć ze słów tego ostatniego, które są sprzeczne z linią przyjętą przez sztabowców partii" - komentuje Michał Szułdrzyński w "Rz".

A miało być miło

Pomysł PiS na kampanię jest prosty - i podobny do tego co widzieliśmy w walce o pałac prezydencki: jak najmniej radykalizmu, nowe twarze, przyciągamy nowych wyborców.

Tego mocne wypowiedzi Macierewicza nie ułatwiają.

Najwięcej powodów do zadowolenia mają więc konkurenci Prawa i Sprawiedliwości. "I trudno się dziwić PO, że skorzystała z okazji. Bo nawet jeśli Macierewicz nie przysporzy wyborców Platformie, to z pewnością zaszkodzi PiS. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy działa na niekorzyść swej partii. W 2011 r. tuż przed wyborami parlamentarnymi na podstawie jego "ustaleń" prawicowa prasa ogłosiła, że w Smoleńsku doszło do zamachu" - przypomniał Szułdrzyński.

Według publicysty "Rzeczpospolitej", "złośliwe można więc stwierdzić, że PO nie potrzebuje swoich agentów w sztabie PiS, skoro jest Macierewicz".

DOSTĘP PREMIUM