Szostkiewicz ma gęsią skórkę. "Media narodowe? To się kojarzy z Koreą Płn., Rosją Putina czy Chinami, a nie z demokracją"

- Prawica planuje przejęcie mediów pod pretekstem ich reformy w duchu "narodowym" - pisze na swoim blogu AdamSzostkiewicz, publicysta "Polityki". I ostrzega: media narodowe okażą się mediami partyjnymi, pisowskimi, czyli wykluczającymi z debaty środowiska, które będą się temu sprzeciwiać.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Prawo i Sprawiedliwość chce odmienić media publiczne w Polsce. Począwszy od nazwy (z "publicznych" na "narodowe") przez np. system finansowania (koniec z abonamentem, opłata ma być z podatku lub opłatach za prąd). Jest również jasne, że po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do zmian kadrowych. - Prawica planuje przejęcie mediów pod pretekstem ich reformy w duchu "narodowym". Uzurpuje sobie tym samym prawo do definiowania i występowania w imieniu całego narodu. Jakim prawem? Prawem wygranych wyborów, w których uzyskała poparcie jednej szóstej uprawnionych do głosowania Polaków. Na mocy tej logiki media narodowe okażą się mediami partyjnymi, pisowskimi, czyli wykluczającymi z debaty środowiska, które będą się temu sprzeciwiać - pisze na swoim blogu Adam Szostkiewicz.

Zdaniem publicysty "Polityki" dominacja jednego partyjnego przekazu jest dla samoświadomości społecznej niszcząca. - Moje pokolenie obserwowało tę dewastację w czasach PRL. Obraz polityki i historii był zakłamany, informacja bieżąca cenzurowana i manipulowana - pisze Szostkiewicz. - Jedynym wyjściem jest zachowanie elementarnej równowagi w mediach publicznych. Żadna opcja ani siła polityczna nie powinny przemożnie dominować. Podobnie w programach o historii czy kulturze. Rzeczą normalną i zdrową jest dopuszczenie w mediach publicznych różnych naświetleń i diagnoz w tych dziedzinach. W całym świecie zachodnim jest w tej sprawie konsens - pisze.

Szostkiewicz uważa, że samo hasło mediów "narodowych" kojarzy się z Koreą Północną, Rosją Putina czy Chinami, a nie z demokracją. - Stawiajmy na media profesjonalne, odpartyjnione i pluralistyczne, poddane kontroli obywateli użytkowników, a nie rządu. W demokracji tylko takie media są potrzebne narodowi - pisze.



DOSTĘP PREMIUM