"Szydło przed diabelską alternatywą. Kaczyński stawia na jastrzębie"

"Mówiąc, że rząd będzie gabinetem PiS, a nie Beaty Szydło, Mariusz Błaszczak wyraził to, o czym wszyscy spekulowali" - pisze Michał Szułdrzyński w "Rz". Dzięki Beacie Szydło, PiS zdobył nowych wyborców. Ale po wygranej to Jarosław Kaczyński rozdaje karty. "Mówi się, że traktuje on rząd Szydło jak zderzak, który za kilka miesięcy będzie można wymienić".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Beata Szydło najpierw, stojąc na czele sztabu wyborczego, wywalczyła prezydenturę dla Andrzeja Dudy. Jako kandydatka PiS na premiera dała partii poparcie nowych wyborców. Prawo i Sprawiedliwość ma teraz władzę, jakiej nie miała żadna inna partia wcześniej.

Ale sama Szydło ma kłopot.

"Wygląda na to, że wiceszefowa PiS stoi przed diabelską alternatywą: zostać premierem w gabinecie, na który nie tylko będzie miała umiarkowany wpływ, ale który w dodatku zyska zupełnie inny wizerunek niż budowany przez nią w kampanii, czy też zrezygnować. Z jednej strony jest więc wejście do historii i objęcie urzędu dającego największą władzę w 36-milionowym kraju. Z drugiej zaś konsekwencje kierowania rządem, w którym mogą się znaleźć Antoni Macierewicz czy Zbigniew Ziobro" - napisał w "Rzeczpospolitej" Michał Szułdrzyński.

Jastrzębie w rządzie

W PiS nikt nie próbuje udawać, że to wiceprezes Szydło tworzy rząd. "Mówiąc, że rząd będzie gabinetem PiS, a nie Beaty Szydło, Mariusz Błaszczak wyraził to, o czym wszyscy spekulowali, lecz czego nikt z tzw. twardego jądra PiS nie stwierdził wprost" - podkreśla Szułdrzyński.

Jarosław Kaczyński widzi w rządzie dobrze już sprawdzonych w boju Antoniego Macierewicza czy Zbigniewa Ziobrę.

"- Macierewicz musi wejść do rządu. To PiS i Kaczyński wygrali wybory, a nie Beata Szydło - mówi nam polityk prawicy. Coraz głośniej mówi się w PiS, że traktuje on rząd Szydło jak zderzak, który za kilka miesięcy będzie można wymienić" - podsumował Szułdrzyński.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM