Szef BBN: Kaskadowo narastająca eskalacja zagrożeń. Trzeba powiększyć armię

"Nie mam wątpliwości, że trzeba przesunąć i odbudować jednostki wojskowe na wschód od Wisły. Konieczne jest uzupełnienie stanów osobowych w już istniejących jednostkach wojskowych. W wielu brakuje 30-50 proc. żołnierzy, a w skrajnych przypadkach nawet 70 proc." - mówi w rozmowie z "Rz" Paweł Soloch. Szef BBN przypomina, że prezydent Duda - tak jak Lech Kaczyński - proponuje 150 tysięczną armię.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Jak podkreśla Paweł Soloch w rozmowie z "Rzeczpospolitą", zwiększenie liczebności polskiej armii to konieczność.

"Na Ukrainie mamy zamrożony, nierozwiązany konflikt, który w każdej chwili może wybuchnąć. Do tego niepewną sytuację na Bliskim Wschodzie. Chodzi nie tylko o Syrię, ale po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu także o trudne relacje NATO-Rosja. No i nagły napływ uchodźców i emigrantów do Europy oraz zamachy terrorystyczne na dużą skalę. Mamy do czynienia z kaskadowo narastającą eskalacją zagrożeń" - przekonuje szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Uzupełnić braki

Na pewno wg Pawła Solocha, "trzeba przesunąć i odbudować jednostki wojskowe na wschód od Wisły".

Takie założenie znalazło się już w planach szefa MON w rządzie PO - Tomasza Siemoniaka. "Wtedy była mowa o wzmocnieniu garnizonów o ok. 7 tys. żołnierzy, co w moim przekonaniu jest dalece niewystarczające. Konieczne jest uzupełnienie stanów osobowych w już istniejących jednostkach wojskowych. W wielu brakuje 30-50 proc. żołnierzy, a w skrajnych przypadkach nawet 70 proc." - mówi szef BBN.

Nie tylko pieniądze

Oczywiście wszelkie propozycje dotyczące powiększenia naszej armii trzeba skonfrontować z możliwościami budżetu. Ale zdaniem Solocha, niekoniecznie rozmowa o zwiększeniu wydatków na wojsko powinna być najważniejsza.

Wg szefa BBN, "istotniejsze" jest przygotowanie projektu, który uwzględniałby wszystkie elementy modernizacji armii, a potem "ustalenie horyzontu czasowego realizacji tych celów".

"Dopiero wtedy powinno się przeprowadzić kalkulację dotyczącą środków, które państwo polskie będzie mogło wydać. Trzeba przy tym pamiętać, że podwyższenie wydatków do 3 proc. PKB, czyli o 1 pkt proc., oznaczałoby konieczność znalezienia w budżecie państwa dodatkowych ok. 16 mld zł, co mogłoby się okazać trudne, zważywszy na konieczność realizacji przez państwo innych zadań poza obronnością" - ocenił Paweł Soloch w rozmowie z "Rz".



DOSTĘP PREMIUM