Lech Wałęsa w "Die Welt": "Nie pozwolę, by zniszczyli nasze dzieło!"

W wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Die Welt" Lech Wałęsa ocenia sytuację w Polsce, zaangażowanie polityczne Polaków. Mówi też o swojej roli w protestach.
Mimo obietnicy, że przez pół roku nie będzie komentował pracy nowego rządu, Lech Wałęsa wypowiedział się na ten temat dla dziennika "Die Welt". Zapytany na wstępie o ocenę powagi sytuacji w Polsce, były prezydent zaprezentował swoją wizję przyszłości: obecny rząd będzie próbował utrzymać się u władzy, argumentując, iż został wybrany przez naród. "Ulica nie będzie jednak z tego zadowolona, żądanie referendum oraz nowych wyborów będą coraz głośniejsze" - przewiduje były prezydent Polski. To ostatnie z kolei zostanie odparte przez rząd, co sprawi, że demonstracje przybiorą na sile. "I wystarczy tylko jedna prowokacja, żeby się zaczęło" - uważa Wałęsa.

W takiej sytuacji nie pomoże nawet prezydent Duda, który - jak podkreśla Wałęsa - nie jest "wolny" w swoich decyzjach i "łamie konstytucję", choć "przysięgał inaczej". "Wstydzę się za tego prezydenta!" - przyznaje Wałęsa, na którym również praca Beaty Szydło "nie robi dobrego wrażenia".

Były prezydent Polski zapytany o bierność Polaków i ich zainteresowanie demokracją, stwierdza, że obecna sytuacja aktywizuje obywateli. "Jeśli wyciągniemy z tego położenia właściwe wnioski, to potwierdzi się powiedzenie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Jego zdaniem szansą, która tkwi w obecnej sytuacji, jest polityczne zaangażowanie społeczeństwa, jego zainteresowanie demonstracjami czy pójściem do wyborów.

Czy sam Wałęsa przyłączy się do protestów? Były prezydent podkreśla, że nie zgadza się z tym, co się dzieje obecnie, z drugiej strony przyznaje, że jest zmęczony: "Odnoszę wrażenie, że nie mam wyboru i jednak będę musiał się mocniej zaangażować, bo nie dopuszczę do tego, aby zniszczyli nasze dzieło czy ośmieszali Polskę na arenie międzynardowej". Dawny przywódca "Solidarności" opowiada, że sam posiada dużo "doświadczenia i przyjaciół", którzy podążyliby za nim.

Nie sposób zażegnać obecnego konfliktu i pogodzić obydwie strony - twierdzi Wałęsa w odniesieniu do sprawy Trybunału Konstytucyjnego. "Mamy podział władz i każdy rząd musi się z tym pogodzić. (...) Żadna ze stron nie ustąpi" - dodaje. Na koniec Wałęsa wymienia jeszcze powody niezadowolenia Polaków z polityki: "Demagodzy i populiści próbują pozyskać to niezadowolenie dla siebie". I tak np. jest - zdaniem Wałęsy - z podniesioną granicą wieku emerytalnego, która teraz ma zostać zniesiona czy świadczeniem 500 zł miesięcznie na dziecko. "To populistyczne żądania, które trudno spełnić" - twierdzi Wałęsa.

A jak wyglądają najgorsze obawy byłego prezydenta? "Wszystko zależy od reakcji społeczeństwa i tego, czy pozwoli ono sobie odebrać swoje zdobycze". Wałęsa wierzy jednak, że "Polacy nie pozwolą sobie zabrać zbyt dużo".

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.





DOSTĘP PREMIUM