"Mój ojciec był żołnierzem AK, po torturach trafił do Grossrosen. Nigdy nie wykorzystałbym tego do atakowania niemieckich polityków"

Adam Szostkiewicz krytykuje PiS, za otwarcie "antyniemieckiego frontu". Jak ocenia na blogu publicysta "Polityki", zaszkodzi to pozycji i interesom "wolnej Polski".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Szostkiewiczowi nie podoba się używanie w antyniemieckiej dyskusji, rodzinnych doświadczeń z czasów II wojny światowej. Zrobił to między innymi min. Zbigniew Ziobro w liście do komisarza UE Günthera Oettingera, który wcześniej kilkukrotnie skrytykował polski rząd.

"Zażądał Pan, by postawić Polskę pod nadzorem. Tego rodzaju słowa, wypowiadane przez niemieckiego polityka, budzą wśród Polaków jak najgorsze skojarzenia. Także moje. Jestem wnukiem polskiego oficera, który w czasie II wojny światowej walczył w podziemnej Armii Krajowej z niemieckim nadzorem" - napisał minister sprawiedliwości.

"Nigdy nie użyłbym tego argumentu"

"Mój ojciec był żołnierzem Armii Krajowej w Warszawie. Został aresztowany przez Gestapo w czerwcu 1944 r. i osadzony na Pawiaku, skąd - po torturach - wywieziono go tuż przed wybuchem powstania (warszawskiego - red.) do obozu koncentracyjnego Grossrosen. Ale nigdy bym nie użył tego argumentu w obecnym sporze o politykę zagraniczną nowej władzy w Polsce, by atakować współczesnych polityków niemieckich i europejskich za to, że krytykują PiS za niszczenie demokracji konstytucyjnej w naszym kraju" - komentuje na blogu Adam Szostkiewicz.

Zdaniem publicysty, skutki polsko-niemieckiego sporu "odczujemy wszyscy". - Kurs na kolizję z Berlinem i Brukselą to pomysł dla pozycji i interesów wolnej Polski w wolnej Europie ogromnie niebezpieczny - uważa Szostkiewicz.



DOSTĘP PREMIUM