"Arcybiskupie, może zamiast dogadywać się z PiS, ws. zmiany konstytucji, trzeba głosić Ewangelię?"

"Czy sojusz tronu i ołtarza wyjdzie Kościołowi na zdrowie? I czy wspólny projekt Kościoła i rządu - danie Polsce i Polakom nowej konstytucji - nie przyczyni się do ostatecznej porażki Kościoła?" - pyta Jarosław Makowski. Teolog i były szef Instytutu Obywatelskiego krytykuje abp. Hosera za wypowiedzi nt. zmiany konstytucji.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Zdaniem zwierzchnika diecezji warszawsko-praskiej abp. Henryka Hosera, przypadająca w tym roku 1050 rocznica chrztu Polski, to bardzo dobry czas na zmienianie konstytucji.

Według Makowskiego, polski Kościół stoi przed poważnymi wyzwaniami - znacznie ważniejszymi niż "sojusz tronu i ołtarza".

"W tym samym czasie, kiedy biskupi i PiS przygotowują ofensywę z nową konstytucją, Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pokazał statystyki uczestnictwa wiernych we mszach świętych w 2013 roku. I co się okazuje?

Duszpasterze nie mają powodów do radości: po raz pierwszy od 1980 r. na niedzielne msze chodziło mniej niż 40 proc. wiernych. Od 2003 r. polski Kościół stracił blisko dwa miliony wiernych" - pisze na blogu.

"A może, Księże Arcybiskupie, to jest dobry moment, by zamiast dogadywać się z PiS, aby zmieniać Konstytucję, po prostu zacząć żyć i głosić Ewangelię?" - pyta Makowski arcybiskupa Hosera.

Były szef Instytutu Obywatelskiego uważa, że dla zobrazowania sytuacji polskiego Kościoła warto przypomnieć sobie o Heglu. "Niemiecki filozof mówił: "Naród, który ma złe pojęcie Boga, ma także złe prawa, złe państwo i złe rządy". Parafrazując Hegla, powiedziałbym tak: "Naród, który ma złe pojęcie Boga, ma przede wszystkim zły Kościół, złą teologię i złe duszpasterstwo". Sęk w tym, że kondycja wiary i niska świadomość teologiczna Polaków - w odróżnieniu od Konstytucji - nie spędza naszym biskupom snu z powiek" - ocenia Jarosław Makowski.

DOSTĘP PREMIUM