Podsłuchiwano dziennikarzy piszących o tzw. aferze taśmowej. "Tu nawet nie chodzi o nich, a o informatorów" [POSŁUCHAJ]

Czy i dlaczego policja podsłuchiwała dziennikarzy? O tym mówił w Światopodglądzie dziennikarz śledczy Maciej Duda.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dziennikarzy, którzy ujawnili nagrania z restauracji Sowa & Przyjaciele, nielegalnie podsłuchiwały aż dwie specjalne grupy policjantów - napisała "Rzeczpospolita". tzw. aferę taśmową opublikował tygodnik "Wprost" i to dziennikarze zajmujący się sprawą mieli być inwigilowani. - Nie mamy pewności, czy podsłuchiwali. Ale były czynności operacyjne wobec dziennikarzy i ich rodzin - zbieranie billingów, chodzenie za nimi. Tu nie chodzi o dziennikarzy, szczegóły z ich życia, ale o tych, z kim dziennikarze się kontaktują - mówił Maciej Duda.

Przypomniał, że dziennikarz ma obowiązek chronić swoje źródła informacji. - Dziennikarz przez prawo jest zobowiązany do chronienia swych źródeł. Tymczasem to samo państwo, które ten obowiązek nakłada, inwigiluje i zbiera dane - mówił.

Jak sprawa wyszła na jaw? Nowe szefostwo KGP zleciło audyt w policyjnym biurze spraw wewnętrznych. Wynikało z niego, że dwie nieformalne grupy prowadziły dochodzenia po aferze taśmowej - mieli sprawdzić m.in., czy funkcjonariusze brali udział w całej sprawie. Po audycie zawieszono siedmiu funkcjonariuszy.

Jak władza nadużywa inwigilacji? O tym Agnieszka Lichnerowicz rozmawiała z dziennikarzem śledczym Maciejem Dudą.



DOSTĘP PREMIUM