"Wojna o oponę. Polityka właśnie sięga nowego dna"

"Od Smoleńska minie sześć lat, a polski prezydent wciąż nie ma własnego samolotu - przetargi wielokrotnie unieważniano, ostatni raz dziesięć dni temu. Podobnie rzecz się ma z limuzynami dla VIP-ów - BOR był krytykowany za rozrzutność, gdy ogłosił, że chce kupić 20 nowych aut za 40 mln zł" - przypomina w "Rz" Andrzej Stankiewicz.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Incydent z udziałem prezydenckiej limuzyny stał się paliwem do kolejnej politycznej awantury. Jak ocenia Andrzej Stankiewicz, "polska polityka właśnie sięga nowego dna". Bo nawet "samochodowa opona może się stać elementem konfliktu między władzą a opozycją".

Po niebezpiecznym zdarzeniu na autostradzie A4, PiS przypuścił atak na Platformę, choć to Prawo i Sprawiedliwość rządzi od jesieni.

"Przedstawiciele PiS sugerują, że to mógł być zamach - choć na razie nie ma do tego przesłanek. Twierdzą też, że winę za tę sytuację ponosi Platforma, bo sami rządzą za krótko - ponad trzy miesiące - by czuć się odpowiedzialnymi za służby" - napisał Stankiewicz.

Dziennikarz "Rzeczpospolitej", przypomina, że po katastrofie samolotu CASA, do której doszło w 2008 roku pod Mirosławcem, "politycy PiS obwiniali o to Platformę, mimo że rząd Donalda Tuska pracował wówczas dopiero od dwóch miesięcy (po dwuletnich rządach PiS zresztą)".

Zdaniem Stankiewicza, w politycznej awanturze wokół wypadku prezydenckiej limuzyny, ginie to co najważniejsze- kwestia bezpieczeństwa polskich VIP-ów.

Bo choć od katastrofy smoleńskiej mijają dwa lata - ciągle nie rozstrzygnięto przetargu na samoloty dla rządu. Ostatni przetarg unieważniono "dziesięć dni temu". Przez lata nie udało się też BOR-owi kupić 20 nowych limuzyn.

"Jedyne rozsądne rozwiązanie - odłożyć na bok partyjne boje o oponę i przestać oszczędzać tam, gdzie oszczędności mogą się skończyć wyjątkowo boleśnie" - ocenił dziennikarz "Rz".

Przeczytaj też książkę o przywódcu PiS-u: "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego. Portret niepolityczny" >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM