Tym przypomina Sellinowi o zasługach Wałęsy. I wypomina: etyczne kalectwo i podłość

PiS pokazał w Berlinie, że w sprawach historii potrafi zaskoczyć. Przygotowanie wystawy z okazji 25-lecia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie, bez zdjęcia Lecha Wałęsy to duży wyczyn. ?Wszystko to z wściekłości Kaczyńskiego, że w walce o wolną Polskę odwagą do pięt Wałęsie nie dorastał? - komentuje Stanisław Tym.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Szczególne wrażenie na felietoniście "Polityki" zrobiła wypowiedź wiceministra kultury, na temat wystawy w Bundestagu. Jarosław Sellin - historyk z zawodu - stwierdził, że nie pamięta w relacjach polsko-niemieckich "żadnego zdarzenia, w którym uczestniczyłby Lech Wałęsa".

Tym postanowił przypomnieć wiceministrowi kilka faktów.

"Pamiętam wizytę prezydenta Herzoga zaproszonego przez prezydenta Wałęsę na obchody 50-lecia powstania warszawskiego. Niemiecki polityk poprosił wtedy Polaków: Wybaczcie nam to, co my, Niemcy, wam uczyniliśmy. Za te słowa dziękował mu nie kto inny, jak pierwszy przywódca Solidarności. A 20-lecie upadku muru berlińskiego? To także on,. jedyny polski laureat Pokojowej nagrody Nobla, zaproszony do stolicy Niemiec, przewracał kostki domina, symbolicznie obalając komunizm" - pisze w felietonie w najnowszym wydaniu "Polityki".

Stanisław Tym nie ma wątpliwości, skąd wzięła się niepamięć wiceministra kultury. I nie tylko jego, ale także innych polityków PiS. "Wszystko to z wściekłości Jarosława Kaczyńskiego, że w walce o wolną Polskę odwagą do pięt Wałęsie nie dorastał. I to już się nie zmieni. Nawet jeśli prezes postawi na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie pomników, ile wlezie" - ocenił.



DOSTĘP PREMIUM