Lubelszczyzna: ogromne zniszczenia po trąbie powietrznej. "Jak żyję, czegoś takiego nie widziałam"

Kilkaset gospodarstw na Lubelszczyźnie ucierpiało w wyniku piątkowych i poniedziałkowych burz i gradobicia. Największe straty są w miejscowościach Szastarka i Blinów w powiecie kraśnickim. Przeszła tam trąba powietrzna. Dachy, stodoły, zniszczone niemal w stu procentach uprawy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W Blinowie i Szastarce pracują służby drogowe z gminy, ścinają pochylone w wyniku wiatru czy powalone drzewa, usuwają je z dróg i poboczy, ale także z podwórek. W lasach wiatr niemalże "położył" całe połacie drzew. Mieszkańcy opowiadają, że do tej pory takie obrazy widzieli tylko w katastroficznych filmach. Wystarczyło pięć minut, by ich miejscowość zamieniła się w pobojowisko.

Ogromne straty sa w gospodarstwie pana Stanisława. Dorosły mężczyzna ze łzami w oczach opowiada, że burza zastała go na podwórku, poszedł po krowy. - Nagle usłyszałem ogromny szum, zrobiło się tak ciemno, że nic nie było widać. Złapałem się powrozu, zarzuciło mnie na studnię. Gdy się ocknąłem, zobaczyłem, że nie ma dachu na stodole, spojrzałem w drugą stronę, nie ma też dachu na domu. Coś przerażającego - płacze. Nie może się pogodzić z tym, że nie ubezpieczył domu. - Dałem na mszę za zmarłą mamę i nie miałem pieniędzy - opowiada. Dziś bardzo żałuje i liczy na wsparcie. Oprócz zerwanego dachu, w jego domu wiatr uszkodził też strop.

Pana Stanisława odwiedził dziś wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek. - Spokojnie, przyjechałem, by zapewnić, że będzie pomoc - mówił w rozmowie z poszkodowanym. Wspomniana pomoc to zasiłki do 6 tysięcy złotych. Tyle, że u pana Stanisława, podobnie jak wielu innych osób, straty są o wiele poważniejsze. Te 6 tysięcy złotych nie wystarczy nawet na dach.

Pani Kazimiera: Jak żyję, czegoś podobnego nie widziałam

Pytaliśmy wojewodę, czy mieszkańcy Blinowa mogą liczyć na jakieś dodatkowe wsparcie, poza tymi 6 tysiącami. - Na chwilę obecną nie widzę takiej możliwości, aczkolwiek dopiero będę występować do ministerstwa spraw wewnętrznych o uruchomienie środków z rezerwy celowej nr 4, jak będę mieć wnioski od panów wójtów. Minister zdecyduje, jaka będzie wysokość odszkodowań. Liczę na to, że może być więcej, ale tego nie mogę zagwarantować - mówi Przemysław Czarnek.

- Sześć tysięcy złotych? Na co ma nam to wystarczyć? U mnie zerwało dach, wybiło okno, powaliło drzewa. Ja liczę, że naprawienie szkód będzie kosztować nawet 50 tysięcy złotych - mówi pani Kazimiera. Ją burza zastała przed domem. - Widziałam, jak latały nad głowami te pozrywane dachy, drzewa. To był straszny widok. Jak żyję, czegoś podobnego nie widziałam - mówi.

- Zniszczenia są ogromne - mówi wójt gminy Szastarka, Artur Jaskowski - W tej chwili budynki są zabezpieczone. Zużyliśmy około 15 rolek folii, kilka plandek - dodaje. Jak słyszymy od wójta, w jednym przypadku potrzeba była pomoc psychologiczna, bo mieszkańcy byli załamani strata dorobku życia. - Płoty, domy, stodoły, garaże. U niektórych to dorobek życia - mówi wójt. W tej chwili gminne komisje liczą i spisują straty - to będzie podstawą do wystąpienia o pieniądze do wojewody.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

DOSTĘP PREMIUM