"Gdy UE będzie definiowana na nowo, nikt nie zadzwoni do Warszawy z zapytaniem, jaki mamy pomysł na obecny kryzys"

Wg Radosława Sikorskiego, po Brexicie, jeśli rząd PiS "nie zdobędzie się na refleksję i nie zmieni kursu, Polskę czeka izolacja". Były szef dyplomacji, wytknął rządzącym, że zamiast postawić na Trójkąt Weimarski, czyli sojusz z Berlinem i Paryżem, postawił Polskę w roli "psuja i sojusznika innych szkodników".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jak przyznał Radosław Sikorski, jest "zaszokowany, przygnębiony i wściekły" po brytyjskim referendum. "To jeden z tych momentów, które będę pamiętał do końca życia" - ocenia w rozmowie z "Newsweekiem".

"Gdy wyłącza się rozum, budzą się upiory"

Wg Sikorskiego, o wynikach referendum nie zdecydował ani kryzys, który zatrząsł światową gospodarką w 2008 roku, ani "ani frustracja ubożejących Europejczyków". Decydująca rolę odegrały "czynniki psychologiczne i medialne".

"Uważam więc, że jako społeczeństwo europejskie jesteśmy stosunkowo zamożni i mam wyższe niż mieszkańcy pozostałych części globu poczucie stabilizacji, co pozwala nam na romantyczne akty strzeliste. Bałem się o wynik referendum, gdyż Brytyjczycy, których w ostatnich tygodniach spotykałem, mówili: "Rozumiemy twoje argumenty, ale zagłosuje sercem" Gdy wyłącza się rozum, budzą się upiory" - mówił były minister spraw zagranicznych w wywiadzie dla "Newsweeka".

Polska i Brexit

Radosława Sikorskiego nie przekonują zapewniania polityków PiS, że Polska nie chce iść drogą Wielkiej Brytanii. Wypomina politykom partii rządzącej, że to oni zawarli sojusz z torysami w PE i założyli "ksenofobiczną frakcję", co było "wytrychem do wyważenia drzwi jedności Europy".

"Nawet w deklaracjach wzywających do jedności Europy po Brexicie przebija oskarżycielski to, jakby to Unia zagłosowała za Brexitem, a nie Brytyjczycy. Jeśli nasza władza nie zdobędzie się na refleksję i nie zmieni kursu, Polskę czeka izolacja" - uważa.

Zdaniem Sikorskiego, polskie władze zapracowały na to definiując się "jako psuj i sojusznik innych szkodników, jako kraj, który dostarcza UE problemów a nie rozwiązań". Błędem było odwrócenie się Warszawy od Trójkąta Weimarskiego, czyli sojuszu z Berlinem i Paryżem.

"Zapłacimy za mrzonki o Międzymorzu czy Grupie Wyszehradzkiej. W chwili próby, gdy UE będzie definiowana na nowo, nikt nie zadzwoni do Warszawy z zapytaniem, jaki mamy pomysł na obecny kryzys" - powiedział w rozmowie z "Newsweekiem".

Jak Brexit i inne głębokie przemiany w polityce i gospodarce wpłyną na przyszłość Europy? Przeczytaj w tych książkach >>



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM